ELOWEN
Gylinn wychodzi z siebie. Jej twarz staje się jaskrawoczerwona, a brązowe oczy płoną jak ciemny ogień. Przysięgam, że jej wypielęgnowane paznokcie zmieniają się w ostre pazury. Jest gotowa do ataku, a ja stoję na linii ognia.
Patrzę na pusty już kieliszek. Impulsywność bywa moją zgubą. Liczba sytuacji, w których brat krzyczał na mnie, żebym „choć raz coś przemyślała”, jest żenująco wysoka.
















