VOKAR
Elowen spoczywa na mojej nagiej piersi, dokładnie tak, jak tego chcę. Jej cichy wydech łaskocze mnie w obojczyk, a jej ciężar wywiera przyjemny nacisk. Przesuwam palcami po jej gęstych, białych pasmach i wzdłuż kręgosłupa.
Księżyc zniknął, a wraz z nim obezwładniająca mgła. Nadal jestem cholernie napalony, ale nie ma to nic wspólnego z księżycem. Chodzi wyłącznie o moją nagą towarzyszkę leżą
















