O piątej tego popołudnia Carter zwolnił mnie, żebym mogła wyskoczyć do domu i się przebrać. Potem wysłał mi swój adres SMS-em.
– Nie spiesz się – powiedział. – Zamówić dla nas jakąś kolację?
– Ee... tak, okej, dziękuję – zebrałam swoje rzeczy i wyrwałam od swojego biurka wprost do biurka Mai.
Ona również zbierała swoje rzeczy, przygotowując się do wyjścia z biura.
– Chce, żebyśmy dziś wieczorem zr
















