Twarz Cartera oblała się głębokim szkarłatem. Wpatrywał się w telefon i wydawał się być niezwykle jak na siebie wstrząśnięty.
„Jeśli musisz iść, zrozumiem” – powiedziałam łagodnie. „Poradzę sobie z tymi dekoracjami”.
Spojrzał na mnie, a potem z powrotem na telefon. „Jak wrócisz do biura?”
„Jakoś sobie poradzę” – mój umysł na krótko powrócił do momentu, w którym Carter zostawił mnie na lodzie po za
















