Moje oddechy stawały się coraz krótsze i szybsze. Próbowałam je spowolnić, ale nie potrafiłam. Hiperwentylowałam się i wpadałam w pełnoobjawowy atak paniki.
– Och, hej – Carter rzucił się do mojego boku i objął mnie ramionami. Przytulił moją głowę do swojej klatki piersiowej i oparł podbródek na czubku mojej głowy. – W porządku. Ralph wkrótce zorientuje się, że coś jest nie tak, i znajdzie pomoc,
















