Carter wrócił jakieś dwadzieścia minut później, wyglądając już o wiele bardziej porządnie. – Dobrze – powiedział, wchodząc przez drzwi swojego gabinetu. – Co mnie ominęło?
– Pański telefon kilka razy wibrował – wskazałam miejsce na biurku, gdzie leżał aparat. Tak naprawdę wibrował o wiele więcej niż kilka razy. Dokładnie dziesięć, a wszystko od jego bardzo nieszczęśliwej żony. Mimo że nasza kolacj
















