O 18:00 biuro było wymarłym miastem, dokładnie tak, jak miałam nadzieję. Maya i Mason weszli od strony wind, oboje chichocząc i w lekko pogniecionych ubraniach.
Wyglądało na to, że znowu do siebie wrócili, pomyślałam ze wzdrygnięciem. Wyciągnęłam pendrive z szuflady biurka i podeszłam do nich.
– Musimy się pospieszyć – powiedziałam do Masona, prowadząc jego i Mayę do starego gabinetu Prestona. – C
















