Po kilkuminutowym krążeniu po okolicznych parkingach, Declanowi w końcu udało się znaleźć miejsce, które nie było aż tak koszmarnie daleko od baru. Pokonał pięciominutową trasę i znalazł Cartera przed lokalem, krążącego nerwowo w kółko. Kiedy Carter dostrzegł Declana, przestał krążyć i podszedł do niego pospiesznym krokiem.
"Dzięki, że przyjechałeś" – powiedział Carter.
"Gdzie ona jest?" – zapytał
















