Rozdział 15: Bez słów
W tamten piątek biegałam po sali konferencyjnej z podkładką z klipsem, sprawdzając ustalenia z firmą kateringową i dekoratorami, by upewnić się, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik z okazji ceremonii powitalnej Cartera, która miała się rozpocząć za...
Spojrzałam na zegarek. Dziesięć minut.
– To już leży w rękach Boga – powiedziałaam do siebie, podchodząc do biurka, by r
















