Poczułam, jak na moje policzki wypływa rumieniec. O cholera. Natychmiast odwróciłam się na pięcie, by ruszyć z powrotem do pokoju socjalnego. Nie było mowy, żebym pozwoliła mu zobaczyć mnie w takim stanie. Nie mogłabym też znieść widoku wpółnagiego Cartera.
Gdy tylko się odwróciłam, usłyszałam swoje imię.
– Harper?
Obróciłam się, wbijając wzrok w ziemię. – Tak?
– Czy mogłabyś... um. Przydałaby mi
















