Rozdział 50: Kogo wolałabyś…?
Wreszcie nadszedł dzień przyjęcia.
Carter zwolnił mnie tego dnia z moich normalnych obowiązków, żebym mogła pomóc w organizacji i nadzorowaniu przygotowań. Pozwolił mi dobrać do pomocy kogoś z biura, a ja oczywiście wybrałam Mayę, która była więcej niż szczęśliwa, mogąc porzucić swoje codzienne, biurowe sprawy.
Z samego rana byłyśmy w sali konferencyjnej same. Usiadły
















