Kiedy głosy Declana i Cartera umilkły, podeszłam do biurka Mayi. Stała, porządkując długopisy i dokumenty na swoim stanowisku. Podniosła wzrok, gdy się zbliżyłam.
– O, cześć! Właśnie miałam po ciebie iść na lunch – uśmiechnęła się do mnie. Potem zmarszczyła brwi. – Płakałaś? Co się stało?
– Wyjaśnię przy lunchu. Mam plan, jak zniszczyć Prestona. Albo przynajmniej plan, który, miejmy nadzieję, pomo
















