Wiatr smaga moje futro, gdy pędzę przez las, mając Vesper i Maddoxa na piętach. Zerkam w tył i widzę, że Vesper dotrzymuje mi kroku, ale Maddox zostaje w tyle, nie mogąc nadążyć. Zatrzymuję się i odwracam do niego, dając mu czas na nadrobienie drogi. Przystaje obok mnie, by złapać oddech, i dopiero wtedy uświadamiam sobie, o ile wyższa od niego jestem. Ponieważ nie mogę porozumieć się z nim w wilc
















