Minęło już kilka miesięcy od śmierci Maddoxa i w końcu zaczyna być trochę lżej. Wciąż jednak borykam się z tym, jak mu powiedziałam, że zawsze wybiorę Rykera zamiast niego. Mówiłam prawdę; nigdy nie zrezygnowałabym z życia z Rykerem i Freyą, ale bez Maddoxa po prostu wszystko jest inne. W moim życiu pojawiła się niewytłumaczalna pustka i wiedziałam, że nikt ani nic poza nim nie zdoła jej zapełnić.
















