Nie mogę powstrzymać się od gapienia się na tę kobietę z osłupieniem. Ilu jeszcze członków rodziny zamierza tak po prostu nagle się tu pojawić? „Wejdź. Ryker jest tam”, informuję ją, a ona idzie za mną do salonu. Ryker podnosi wzrok, by zobaczyć, kto idzie za mną, i jego uśmiech natychmiast znika. „Po co tu przyszłaś?” – warczy, posyłając matce groźne spojrzenie. „Przyszłam zobaczyć na własne oczy
















