Zamknęłam się w łazience, mając nadzieję, że Valerius zostawi mnie w spokoju, ale on siedział tam przez kilka godzin. Nie rozumiałam, dlaczego w ogóle obchodziło go, czy jestem wściekła, albo czy uważam go za potwora. Był prawą ręką mafijnego dupka.
„No dalej, Frey, otwórz drzwi” – błagał Valerius.
„ODEJDŹ!” – odkrzyknęłam. „I nie masz prawa zdrabniać mojego imienia” – dodałam.
„Nigdzie się nie wy
















