Obsesja wytatuowanego alfy

Obsesja wytatuowanego alfy

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 2
Autor: Aeliana Moreau
15 lip 2026
Wstałam dość wcześnie i desperacko potrzebowałam kawy. Nie zmrużyłam oka po otrzymaniu tej dziwnej wiadomości zeszłej nocy. Miałam trochę czasu dla siebie, zanim Brielle przyjdzie po mnie później, by zabrać mnie na bal. Przed tą imprezą będę potrzebować każdej możliwej chwili na relaks. Znad parującego brzegu kubka z kawą mój wzrok pada na laptop leżący na stoliku. Moje myśli uciekają ku mojej siostrze Gemmie i jej rodzinie. Uwielbiałam widywać moje siostrzenice i siostrzeńca, więc podeszłam, otworzyłam komputer i włączyłam wideoczat. Trudno utrzymać z nimi kontakt, bo mieszkają w Nowym Jorku, ale są moją jedyną rodziną, odkąd w wieku trzynastu lat straciłam rodziców w wypadku samochodowym. Trudno mi było się z tym pogodzić, ale przetrwałam dzięki Brielle i jej rodzinie. Dźwięk dzwonka przykuwa moją uwagę, a Gemma po kilku minutach odbiera z uśmiechem. – Hej, Sienna – mówi. Po tle widziałam, że jest w kuchni, a po jej roztargnieniu wywnioskowałam, że pewnie robi dzieciom śniadanie. – Hej! Jak tam u ciebie i u dzieciaków? – pytam, czekając na jej odpowiedź. – U nich dobrze! Nova ubiera się do szkoły. Ayla ćwiczy na pianinie na piętrze, a Jace... – urwała na chwilę zamyślona. – Nie do końca wiem, w co on się właśnie pakuje. A Wyatt ma spotkanie z parą, żeby pokazać im dom – powiedziała. Nie mogłam powstrzymać się od potrząśnięcia głową z niedowierzaniem. Nie wiem, jak moja siostra radzi sobie z tym wszystkim z trójką dzieci. Oczywiście ma swojego męża, Wyatta, ale mężczyźni są jak dzieci, więc to tak, jakby miała ich czworo. Nie mogę powstrzymać uśmiechu. Jestem taka szczęśliwa, że moja siostra ma kochającą rodzinę. – Och, tak bardzo za nimi tęsknię. Mam nadzieję, że zobaczymy się w te święta – zasugerowałam, licząc, że uda nam się coś wymyślić. – Byłoby wspaniale – mówi z uśmiechem, po czym jej twarz poważnieje. – Hej, nie chcę tak szybko kończyć, ale Jace narobił bałaganu w łazience. Muszę go złapać, ale kocham cię, pogadamy wkrótce. Dobra? – mówi, pędząc przez dom. – Jasne, kocham was! Wyściskaj ode mnie dzieciaki – powiedziałam, po czym posłałam jej całusa w powietrzu, zanim się rozłączyła. Moje mieszkanie pogrążyło się w ciszy, gdy przeszłam do sypialni i usiadłam przy toaletce, żeby zrobić makijaż. Wiedziałam, że „smokey eye” i czerwona szminka będą idealnie pasować do sukni, którą wybrałam. Puszczam do siebie oczko, kiedy kończę, bo czarny cień do powiek pięknie podkreślił zieleń moich oczu. Po obejrzeniu się w lustrze zakręciłam włosy i upięłam je na jedną stronę, odsłaniając jedno ramię. Wreszcie wzięłam suknię i wsunęłam ją na siebie, a potem chwyciłam srebrne szpilki, dodając diamentowe kolczyki jako ostatni szlif. Patrzę na siebie w lustrze i wprost nie mogę wyjść z podziwu. Czuję się pewnie i jestem gotowa na spotkanie z wilkołakami. Spoglądam na zegar i rzucam się po klucze. Brielle kazała mi być na dole o szóstej, więc wyszłam i zamknęłam za sobą drzwi. Po wyjściu z budynku dostrzegam czekającą limuzynę. Następnie widzę, jak Brielle opuszcza szybę i gwiżdże. – Hej, seksowna! – woła do mnie. Uśmiecham się pod nosem i udaję nieśmiałą, trzepocząc rzęsami i zakrywając usta dłonią, ale nie potrafię opanować śmiechu. Wślizguję się do limuzyny i widzę matkę Brielle, Vivienne. – Cześć, Vivienne – mówię z uśmiechem. Odwzajemnia go swoim własnym. – Witaj, moja droga, jak się miewasz? – pyta. – Dobrze. Będzie jeszcze lepiej, kiedy skończą się egzaminy – przyznaję szczerze. Vivienne bierze mnie za rękę, wyczuwając mój niepokój. – Wszystko będzie tego warte, kiedy już skończysz, skarbie – zapewnia, dodając mi otuchy uściskiem dłoni. – Tak, nie mogę się doczekać. To bywa wyczerpujące – wzdycham. – Jestem pewna, że tak jest, kochanie – mówi, poklepując moją dłoń, po czym cofa się, by na nas spojrzeć. – Wyglądacie wspaniale, dziewczęta, tylko nie złamcie zbyt wielu serc – uśmiecha się Vivienne. Brielle i ja wybuchamy śmiechem. – Niczego nie możemy obiecać – szepczę do Vivienne ze śmiechem, poruszając brwiami. Znów wszystkie się śmiejemy i spędzamy resztę drogi na rozmowie. Po chwili wjeżdżamy na teren domu watahy, gdzie odbywa się bal. Kierowca jedzie okrężnym podjazdem, aż dociera przed front budynku. Zatrzymuje się u podnóża schodów wejściowych, a jakiś mężczyzna otwiera nam drzwi, pozwalając nam wysiąść. Brielle odwraca się do mnie z wahaniem na twarzy, gdy idziemy do wejścia. – Co się stało? – pytam z troską. – Denerwuję się, Sienna – przyznaje drżącym głosem. – Och, Brielle – mówię słodko. – Będzie dobrze. Jestem tu z tobą. Chodźmy do środka – zapewniam ją, splatając jej ramię z moim, po czym ruszamy w stronę drzwi. Wchodzimy do środka, a gdy zza zakrętu wychodzi uroczy chłopak o blond włosach i niebieskich oczach, Brielle wpada na niego. Podnosi na niego wzrok, a kiedy ich oczy się spotykają, czuję się, jakbym oglądała powieść romantyczną rozgrywającą się na moich oczach. – Witaj, urocza pani – mówi szczerze. – C-cześć – jąka się Brielle, jakby zapomniała języka w gębie, a ja walczę ze sobą, żeby nie uderzyć się w czoło z zażenowania. Odchrząkuję i podchodzę bliżej do pary. – Witam, mam na imię Sienna, a to jest Brielle – przedstawiam ją, a następnie szturcham, gdy ta nadal milczy. – Która nagle oniemiała – dodaję z chichotem, przenosząc wzrok na mężczyznę. Patrzy na mnie z przyjaznym uśmiechem, a potem z powrotem na Brielle. – Miło mi was poznać, drogie panie. Jestem Caleb – przedstawia się. Unoszę pytająco brew, gdy na jego ustach pojawia się uśmieszek. – Ale ty już wiesz, kim jestem, prawda, Brielle? – pyta, wciąż szczerząc zęby. Patrzę na Brielle z całkowitym zdezorientowaniem wypisanym na twarzy, a ona odwraca się do mnie. – Caleb jest moim przeznaczonym – wyjaśnia bez tchu. Moje oczy otwierają się szeroko ze zdumienia. – Wiecie to, po prostu patrząc na siebie? – dopytuję, szczerze zaintrygowana tym, jakie to proste. – Chciałabym, żeby ludzie tak potrafili. Nie musiałoby się spędzać większości życia na szukaniu właściwej osoby – zaśmiałam się. Brielle patrzy na mnie, jakby prosiła o pozwolenie na odejście z nim, ale unoszę dłoń, zanim udaje jej się cokolwiek powiedzieć. – W porządku. Idź do niego. – Zachęcam Brielle. – Nigdzie się stąd nie ruszam. Chyba że jakiś wilk zgłodnieje i uzna, że byłaby ze mnie niezła przekąska – chichoczę. Brielle i Caleb zaśmiali się, po czym odeszli w stronę parkietu, trzymając się za ręce. Uczucie czystego szczęścia rozlewa się po moim ciele. Nie potrafię nie cieszyć się szczęściem mojej przyjaciółki. Jeśli ktokolwiek na to zasługiwał, to właśnie ona. Podchodzę do baru, wciąż zachowując to samo poczucie pewności siebie, które miałam jeszcze w mieszkaniu. – Dobry wieczór, poproszę kieliszek szampana – mówię, opierając łokcie na lśniącym blacie. – Oczywiście, proszę pani, już podaję – odpowiada barman, ale dostrzegam zdezorientowanie w jego oczach, gdy zdaje sobie sprawę, że jestem człowiekiem. – Bez obaw, wiem, że jestem otoczona przez wilkołaki – wyjaśniam z chichotem. – Czyta pani w moich myślach – przyznaje barman ze śmiechem. Rozglądam się po sali i zauważam, że przyjęcie jest naprawdę ekstrawaganckie i trwa w najlepsze, pełne gwaru rozmów i tańca. – Kto organizuje te imprezy? – pytam, opierając się bokiem o bar. – Alfa. Lubi poznawać całą swoją watahę – informuje mnie, stawiając przede mną napój z uśmiechem. – Och, to ma sens – odpowiadam z nonszalancją i chwytam swój kieliszek. – Dzięki! Dobrej zabawy – mówię, unosząc kieliszek, gdy odchodzę od baru, lecz wtedy coś przykuwa mój wzrok. Mój wzrok zatrzymuje się na mężczyźnie wchodzącym do sali balowej przez podwójne drzwi w rogu. Jest niesamowicie przystojny, przez co trudno mi oderwać od niego wzrok. Moje spojrzenie błądzi po jego ciele i zauważam, że ma na sobie całkowicie czarny garnitur, który wygląda na uszyty na miarę, by podkreślić jego wyrzeźbioną sylwetkę. Nie potrafię powstrzymać się od zwilżenia warg, gdy moje oczy kontynuują swój atak na jego ciało. Na szczęście najpierw wędrują na północ. Ma brązowe oczy i włosy, a na jego szyi widnieją tatuaże. Kiedy mój wzrok wędruje w dół, dostrzegam je także na wierzchu jego dłoni. Patrzę, jak poprawia spinki do mankietów i nie mogę się powstrzymać od przygryzienia wargi z podniecenia. Zawsze miałam słabość do złych chłopców. Oglądam, jak się odwraca, jego brązowe oczy lustrują tłum, ale nagle się zatrzymują, gdy jego spojrzenie pada na mnie. Żołądek podchodzi mi do gardła, gwałtownie odwracam wzrok i pospiesznym krokiem zmierzam do damskiej toalety. Nawet jeśli zdążył mnie już przyłapać na gapieniu się, chciałam uniknąć jeszcze większego zażenowania. Wchodzę do łazienki i natychmiast kieruję się do umywalki, opierając dłonie na blacie. Moje policzki płoną od tego spotkania, a kiedy nasze oczy się skrzyżowały, po moim ciele rozeszło się gorąco. Biorę kilka głębokich wdechów, robiąc wszystko, co w mojej mocy, by się opanować, zanim wyjdę z powrotem. Spoglądam w lustro po raz ostatni, gdy za mną otwierają się drzwi. Odwracam się, by sprawdzić, kto to, i wzdycham ze zdziwienia.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2 – Obsesja wytatuowanego alfy | Czytaj powieści online na beletrystyka