Declan i ja biegliśmy chyba całą wieczność, zanim zatrzymaliśmy się, by złapać oddech. Zgięłam się wpół, łapiąc powietrze, a kiedy w końcu byłam w stanie mówić, odwróciłam się przodem do Declana.
„Nigdy nie zamierzałam cię zranić. Przepraszam” – powiedziałam skruszona.
Przez sekundę patrzył na swoje stopy, a potem z powrotem na mnie. „Chcę po prostu, żebyś była szczęśliwa, Freya” – odpowiedział.
















