Moje ręce opadają bezwładnie wzdłuż ciała, gdy patrzę, jak wilk Rykera przelatuje przez las i uderza w pobliskie drzewo, po czym jego bezwładne ciało osuwa się na ziemię u stóp pnia. Wyrywam się z odrętwienia, wstrzymuję oddech i ruszam w stronę Rykera. Zsuwam się na kolanach, zatrzymując się tuż obok jego ludzkiej już postaci. – Ryker! Proszę, obudź się – błagam, kładąc się na jego nagim ciele i
















