Ryker podnosi mnie i niesie do samochodu, każąc Calebowi prowadzić. Gdy tylko wsiadamy, znowu czuję skurcz. „Odeszły ci wody?” – pyta Ryker. Posyłam mu spojrzenie, które mogłoby zabić. „NIE! Nie sądzisz, że twoje kolana byłyby mokre?” – warczę, po czym robi mi się głupio i chwytam go za rękę. „Przepraszam, nie chciałam być wredna” – kajam się. „Luno, nie przepraszaj. Wiem, że nie chciałaś, by to t
















