Czerwony mercedes kabriolet zatrzymuje się na parkingu szpitala św. Piotra. Ten samochód jest zbyt krzykliwy jak na ten ponury szpital i od razu rzuca się w oczy. Niczym prawdziwy dżentelmen, doktor Charles Peters otwiera drzwi samochodu i pomaga Andrei wysiąść z pojazdu. Ona wkłada dłonie w jego, obdarzając go czułym spojrzeniem.
Andrea przebrała się w zachowawczą szarą sukienkę przed wyjściem z domu, ale odcięła część kołnierza, aby odsłonić swoje seksowne ramiona. Biały materiał z kołnierza owinęła teraz wokół talii jako pasek. Ten strój jest wyjątkowy i kreatywny, a Charles nie może powstrzymać się od zauważenia, że różni się od jej normalnego ubioru.
Mężczyzna uśmiecha się uprzejmie i obdarza ją głębokim spojrzeniem. Jego oczy są krystalicznie czyste, ale jednocześnie nieczytelne.
"Bardzo się zmieniłaś," zauważa, "Jesteś bardziej żywa."
"Wiesz, twój komplement sprawia, że czuję się, jakbym wróciła zza grobu," odpowiada.
"Nie wiem," mówi, "Biorąc pod uwagę twoje samotne wędrówki o tak późnej porze wbrew surowym zasadom Hamiltonów, podejrzewam, że patrzę na ducha."
"Cicho. Naprawdę chcesz znowu to poruszać?" Andrea wyciąga swój jasny palec w kierunku jego twarzy, zatrzymując go centymetr od jego ust, "Poza tym, przyszłam prosić o coś."
Jest urzeczony jej pozornie beztroskim gestem. Zawsze była piękna, ale w przeszłości przypominała bezduszną marionetkę. Teraz wydaje się być nową kobietą: energiczną i żywą. Macha rękami przed jego twarzą, a on powstrzymuje się od chęci, by je złapać.
"Skończyłaś już lek?" pyta, "Myślę, że przepisałem ci go wystarczająco na trzy miesiące."
Charles prowadzi ją do swojego gabinetu. Jej obcasy stukają rytmicznie, a jej kroki odbijają się echem w cichym korytarzu.
"Nie proszę o to," Andrea wie, że Charles mówi o antidotum, które jej podaje, aby stłumić toksynę w jej ciele. Bawi się włosami, wsuwając je za uszy, zanim kontynuuje, "Chcę pigułkę 'dzień po'."
Nagle Charles przestaje iść i zaciska pięść w kieszeni swojego białego fartucha.
"Pomyślałam, że przy okazji zajrzę do Niani," dodaje Andrea.
Od momentu narodzin Andrei, Niania praktycznie ją wychowywała. Te dwie były nierozłączne, a kobieta podążała za Andreą wszędzie. Nawet przeprowadziła się do domu Hamiltonów po ślubie Andrei z Lancem. Dwa lata temu uległa wypadkowi i od tamtej pory jest w śpiączce.
Andrea poznała Charlesa w dniu wypadku. Był lekarzem przydzielonym do opieki nad Nianią i szybko stał się jej jedynym prawdziwym przyjacielem, dżentelmenem, któremu mogła się zwierzyć i zaufać. Ze względu na surowe zasady Hamiltonów, Andrea nie widziała swojej Niani, odkąd zabrano ją do szpitala. Musiała zaufać specjalnej opiece doktora Petersa. Jeśli chciała wiedzieć o stanie zdrowia swojej Niani, musiała pytać pielęgniarkę, która przychodziła do domu Hamiltonów co miesiąc.
Charles wzdycha, "Teraz rozumiem, dlaczego Lance zakazał wszystkim aptekom sprzedaży pigułek 'dzień po' na następne 48 godzin."
Robi pauzę. "Nie chcesz dzieci?" pyta ostrożnie.
"To niemożliwe," mówi Andrea, "Muszę odejść od Lance'a. Jak mogę to zrobić, jeśli będę miała jego dzieci?"
"Więc ogłoszenie Lance'a o ciąży jest prawdziwe?"
Andrea kręci głową, "To niemożliwe. Ostatniej nocy to był wypadek. Kochaliśmy się, ale oboje byliśmy pod wpływem narkotyków."
"Tyle dziwnych rzeczy dzieje się w domu Hamiltonów," myśli Charles, "Najpierw Andrea została otruta. Potem jej Niania wypadła z okna na trzecim piętrze, wieszając pranie. W zeszłym miesiącu ktoś wepchnął Andreę do morza, a teraz ona i Lance oboje zostali odurzeni. To nie może być przypadek, ale nie można zgadnąć, kto za tym wszystkim stoi. Nic dziwnego, że chce odejść. Kto chciałby spędzić kolejną sekundę w tak dziwnym i zagrażającym miejscu?"
"Myślisz, że osoba, która cię odurzyła, to ta sama, która cię otruła?" pyta ją.
Nagle dźwięk jej wysokich obcasów stukających o marmurową podłogę ustaje. Andrea rozważała tę teorię. Osoba, która ją otruła, najwyraźniej chciała ją zabić, ale dlaczego mieliby chcieć, żeby Lance uprawiał z nią se*s? To nie ma sensu. Teraz zastanawia się, czy mieli nadzieję, że Lance obwini ją o odurzenie go, przez co znienawidzi ją jeszcze bardziej. Ale dlaczego?
Kręci głową, pokazując, że nie wie, jak odpowiedzieć, "Nie wiem. Ukrywają się w cieniu i zachowują się skrycie. Nie mam pojęcia, kim są, ale zdecydowanie myślę, że to mnie ścigają."
"Czy to mógłby być Lance?"
Andrea prawie się dławi pytaniem Charlesa i potyka się do przodu. Charles wyciąga ramiona w samą porę, aby złapać ją w talii. Kamera ukryta w ciemnym kącie korytarza rejestruje tę scenę. Andrea opiera się o Charlesa, próbując odzyskać równowagę.
"Czy to naprawdę mógłby być Lance," zastanawia się, "Czy próbuje ją zabić, żeby móc poślubić dziewczynę swoich marzeń?"
Znowu kręci głową. To nadal nie ma sensu. Jeśli chciał się jej pozbyć, dlaczego miałby zrujnować jej ogłoszenie o rozwodzie swoim planem ciążowym? Jeśli to on za tym wszystkim stoi, jego plany muszą być o wiele bardziej pokręcone i skomplikowane, niż może sobie wyobrazić. Może myśli, że zwariowała od trucizny, co stanowi zagrożenie dla reputacji jego rodziny? Ciąża może być przykrywką, próbą powstrzymania jej od swobodnego rozmawiania z prasą.
Chichocze nerwowo. Jej wyobraźnia szaleje; jej podejrzenia zaczynają brzmieć jak fabuła jakiegoś serialu telewizyjnego.
"Chociaż, Lance byłby idealnym podwójnym agentem," myśli z ironią, "Z łatwością odniósłby sukces jako aktor. Jest tak dobry w kłamaniu i udawaniu."
"Co się stało?" pyta Charles, "Wyglądasz okropnie. Wzięłaś lekarstwo?" Jego duża dłoń zakrywa jej czoło, a kamera cicho klika w tle.
"Niemożliwe jest zdobycie tutaj pigułki 'dzień po', prawda?" pyta smutno.
"Nie."
Charles wkłada rękę do kieszeni, próbując kontrolować romantyczne uczucia wzbierające w jego piersi. Jest pacjentką, przypomina sobie. Nigdy nie pozwolił sobie na uczucia do pacjentki. Ale odkąd poznał ją dwa lata temu, nie potrafi walczyć z czułością, jaką do niej czuje. Chce przeciągnąć tę chwilę i stworzyć napięcie, ale jej zaniepokojone spojrzenie przeszywa go do szpiku kości.
"Nie musisz ich zdobywać z aptek," zapewnia ją, "Mogę je dla ciebie zrobić."
Andrea odczuwa ulgę. Powinna była zaufać, że znajdzie rozwiązanie; nawet Lance nie może powstrzymać genialnego lekarza takiego jak on. Podąża za nim do jego gabinetu, który jest staromodny jak pracownia. W przeciwieństwie do bardziej typowych gabinetów, jego jest wypełniony pięknymi obrazami i rzeźbami.
Charles podchodzi do biurka i bawi się piórnikiem. Półka na książki za jego biurkiem przesuwa się, odsłaniając ukryte drzwi. Drzwi otwierają się do tajnego laboratorium.
"Przypominasz mi szalonego kreskówkowego lekarza," śmieje się, "Wyobrażam sobie, jak robisz tu wszelkiego rodzaju eksperymenty."
Wyobraża sobie, jak pracuje, z poświęceniem majstrując przy swoich narzędziach i instrumentach. To tutaj musi robić antidotum, które zażywa.
"Więc czy to czyni cię moją świnką morską?" żartuje.
"Chyba tak," mówi, nagle poważniejąc, "Moje życie jest w twoich rękach, a ty już mnie uratowałeś."
Trucizna w jej organizmie nie przypomina żadnej innej. Podejrzewa, że może być jedynym lekarzem na tyle inteligentnym, aby ją wykryć i wymyślić sposób na jej leczenie. Boli ją wyobrażanie sobie, jaka by była teraz, gdyby nie on i jego leczenie.
Obserwuje go z podziwem, jak pracuje. Ten mężczyzna, choć ma zaledwie dwadzieścia osiem lat, jest jedną z najjaśniejszych gwiazd świata medycznego. Choć oferowano mu wiele nagród, wszystkie odrzucił, woląc udowadniać swoją wartość poprzez ciężką pracę i poświęcenie.
Wiele bogatych rodzin próbowało zwerbować go do prywatnej pracy, ale jest zbyt dumny, by się na to zgodzić. Jego rodzina od pokoleń zajmuje się medycyną, a jego nazwisko jest synonimem postępu i innowacji. Poza tym, jego rodzina zawsze była niezależnie bogata, a Charles odmawia podporządkowania się jednej z bardziej wpływowych rodzin.
Jego twarz jest poważna, gdy obchodzi się z probówkami i pipetami medycznymi. Ma długie dłonie i wyraźne kostki, a porusza się z najwyższą starannością i precyzją, odmierzając i wlewając płyny i proszki. Dokładnie bada probówki, aby upewnić się, że jego pomiary są prawidłowe, a następnie miesza je ze sobą.
"Przystojny to zbyt płytkie słowo dla tak uważnego, ostrożnego i dobrego człowieka," myśli Andrea.
















