Opierając się mojemu mężowi miliarderowi

Opierając się mojemu mężowi miliarderowi

Autor: Avelon Thorne

Rozdział 8: Przyzwoity i ostrożny mężczyzna
Autor: Avelon Thorne
27 mar 2026
Czerwony mercedes kabriolet zatrzymuje się na parkingu przed szpitalem św. Piotra. Samochód jest zbyt krzykliwy jak na ponury szpital i od razu rzuca się w oczy. Jak na prawdziwego dżentelmena przystało, doktor Charles Peters otwiera drzwi i pomaga Andrei wysiąść z pojazdu. Kładzie dłonie w jego dłoniach, obdarzając go czułym spojrzeniem. Andrea przebrała się w zachowawczą szarą sukienkę przed wyjściem z domu, ale odcięła część kołnierzyka, aby odsłonić swoje zmysłowe ramiona. Biały materiał z kołnierzyka owinęła teraz wokół talii jako pasek. Strój jest unikalny i kreatywny, a Charles nie może powstrzymać się od zauważenia, że różni się od jej normalnego ubioru. Mężczyzna uśmiecha się uprzejmie i obdarza ją głębokim spojrzeniem. Jego oczy są krystalicznie czyste, ale jednocześnie nieczytelne. – Jesteś teraz bardzo inna – zauważa. – Bardziej żywa. – Wiesz, twój komplement sprawia, że czuję się, jakbym wróciła z martwych – odpowiada. – Nie wiem – mówi. – Biegając samotnie o tak późnych porach wbrew surowym zasadom Hamiltonów, podejrzewam, że patrzę na ducha. – Cicho. Naprawdę chcesz znowu to poruszać? – Andrea wyciąga swój jasny palec w kierunku jego twarzy, zatrzymując go centymetr od jego ust. – Poza tym, przyszłam o coś poprosić. Jest urzeczony jej pozornie beztroskim gestem. Zawsze była piękna, ale w przeszłości była jak bezduszna marionetka. Teraz wydaje się nową kobietą: energiczną i żywą. Macha rękami przed jego twarzą, a on opiera się pokusie, by je złapać. – Skończyłaś brać lek? – pyta. – Myślę, że przepisałem ci wystarczająco na trzy miesiące. Charles prowadzi ją do swojego gabinetu. Jej obcasy stukają rytmicznie, a jej kroki odbijają się echem w cichym korytarzu. – Nie proszę o to – Andrea wie, że Charles mówi o antidotum, które jej podaje, aby stłumić toksynę w jej ciele. Bawi się włosami, wsuwając je za uszy, zanim kontynuuje: – Chcę pigułkę "dzień po". Nagle Charles przestaje iść i zaciska pięść w kieszeni swojego białego fartucha. – Pomyślałam, że przy okazji zajrzę do Niani – dodaje Andrea. Od momentu narodzin Andrei, Niania praktycznie ją wychowywała. Te dwie kobiety były nierozłączne, a kobieta podążała za Andreą wszędzie. Nawet przeprowadziła się do domu Hamiltonów po ślubie Andrei z Lancem. Dwa lata temu miała wypadek i od tamtej pory jest w śpiączce. Andrea poznała Charlesa w dniu wypadku. Był lekarzem wyznaczonym do opieki nad Nianią i szybko stał się jej jedynym prawdziwym przyjacielem, dżentelmenem, któremu mogła się zwierzyć i zaufać. Z powodu surowych zasad Hamiltonów, Andrea nie widziała swojej niani, odkąd zabrali ją do szpitala. Musiała zaufać specjalnej opiece doktora Petersa. Jeśli chciała wiedzieć o stanie zdrowia swojej niani, musiała zapytać pielęgniarkę, która przychodziła do domu Hamiltonów co miesiąc. Charles wzdycha: – Teraz rozumiem, dlaczego Lance zakazał wszystkim aptekom sprzedaży pigułek "dzień po" na następne 48 godzin. Zawiesza głos. – Nie chcesz dzieci? – pyta niepewnie. – To niemożliwe – mówi Andrea. – Muszę odejść od Lance'a. Jak mogę to zrobić, jeśli będę miała jego dzieci? – Więc ogłoszenie Lance'a o ciąży jest prawdziwe? Andrea kręci głową: – To niemożliwe. Ostatniej nocy to był wypadek. Kochaliśmy się, ale oboje byliśmy pod wpływem narkotyków. „W domu Hamiltonów dzieją się tak dziwne rzeczy” – myśli Charles. „Najpierw Andrea została otruta. Potem jej niania wypadła z okna na trzecim piętrze, wieszając pranie. W zeszłym miesiącu ktoś wepchnął Andreę do morza, a teraz ona i Lance zostali odurzeni. To nie może być przypadek, ale nie można zgadnąć, kto za tym wszystkim stoi. Nic dziwnego, że chce się stamtąd wydostać. Kto chciałby spędzić choćby sekundę dłużej w tak dziwnym i groźnym miejscu?” – Czy myślisz, że osoba, która cię odurzyła, jest tą samą, która cię otruła? – pyta. Nagle dźwięk jej wysokich obcasów stukających o marmurową podłogę ustaje. Andrea rozważała tę teorię. Osoba, która ją otruła, oczywiście chciała ją zabić, ale dlaczego mieliby chcieć, żeby Lance się z nią kochał? To nie ma sensu. Teraz zastanawia się, czy mieli nadzieję, że Lance obwini ją o odurzenie go, przez co będzie jej jeszcze bardziej nienawidził. Ale dlaczego? Kręci głową, pokazując, że nie wie, jak odpowiedzieć: – Nie wiem. Ukrywają się w cieniu i zachowują się skrycie. Nie mam pojęcia, kim oni są, ale na pewno myślę, że to mnie ścigają. – Czy to może być Lance? Andrea prawie się dławi na pytanie Charlesa i potyka się do przodu. Charles wyciąga ramiona w samą porę, by złapać ją w talii. Kamera ukryta w ciemnym kącie korytarza rejestruje tę scenę. Andrea opiera się o Charlesa, próbując odzyskać równowagę. „Czy to naprawdę może być Lance?” – zastanawia się. „Czy próbuje ją zabić, żeby mógł poślubić dziewczynę swoich marzeń?” Znowu kręci głową. To nadal nie ma sensu. Jeśli chciał się jej pozbyć, dlaczego miałby zrujnować jej ogłoszenie o rozwodzie swoim planem ciążowym? Jeśli to on za tym wszystkim stoi, jego plany muszą być o wiele bardziej pokręcone i skomplikowane, niż jest w stanie sobie wyobrazić. Może myśli, że zwariowała od trucizny, co zagraża reputacji jego rodziny? Ciąża może być przykrywką, próbą powstrzymania jej przed swobodnym rozmawianiem z prasą. Chichocze nerwowo. Jej wyobraźnia szaleje; jej podejrzenia zaczynają brzmieć jak fabuła jakiegoś serialu telewizyjnego. „Chociaż Lance byłby idealnym podwójnym agentem” – myśli z ironią. „Z łatwością odniósłby sukces jako aktor. Jest tak dobry w kłamaniu i udawaniu”. – Co się dzieje? – pyta Charles. – Wyglądasz okropnie. Wzięłaś lekarstwo? – Jego duża dłoń zakrywa jej czoło, a kamera cicho klika w tle. – Niemożliwe jest zdobycie tutaj pigułki "dzień po", prawda? – pyta smutno. – Nie. Charles wkłada rękę do kieszeni, próbując kontrolować romantyczne uczucia narastające w jego piersi. Jest pacjentką, przypomina sobie. Nigdy nie pozwolił sobie na uczucia do pacjentki. Ale odkąd poznał ją dwa lata temu, nie był w stanie walczyć z czułością, którą do niej czuje. Chce przeciągnąć tę chwilę i stworzyć napięcie, ale jej niespokojny wygląd przeszywa go do szpiku kości. – Nie musisz ich brać z aptek – zapewnia ją. – Mogę je dla ciebie zrobić. Andrea odczuwa ulgę. Powinna była zaufać, że znajdzie rozwiązanie; nawet Lance nie może powstrzymać tak genialnego lekarza jak on. Podąża za nim do jego gabinetu, który jest staromodny jak pracownia. W przeciwieństwie do bardziej typowych gabinetów, jego jest wypełniony pięknymi obrazami i rzeźbami. Charles podchodzi do biurka i bawi się piórnikiem. Półka z książkami za jego biurkiem przesuwa się, odsłaniając ukryte drzwi. Drzwi otwierają się na tajne laboratorium. – Przypominasz mi szalonego lekarza z kreskówki – śmieje się. – Wyobrażam sobie, że robisz tutaj wszelkiego rodzaju eksperymenty. Wyobraża sobie, jak pracuje, oddanie bawiąc się swoimi narzędziami i instrumentami. To tutaj musi robić antidotum, które bierze. – Czy to czyni cię moją świnką morską? – żartuje. – Chyba tak – mówi, nagle poważna. – Moje życie jest w twoich rękach i już mnie uratowałeś. Trucizna w jej organizmie nie przypomina żadnej innej. Podejrzewa, że może być jedynym lekarzem wystarczająco inteligentnym, aby ją wykryć i wynaleźć sposób na jej leczenie. Boli ją wyobrażanie sobie, jaka by była teraz, gdyby nie on i jego leczenie. Patrzy na niego z podziwem, jak pracuje. Ten mężczyzna, choć ma zaledwie dwadzieścia osiem lat, jest jedną z najjaśniejszych gwiazd świata medycyny. Chociaż oferowano mu wiele nagród, wszystkie odrzucił, woląc udowodnić swoją wartość ciężką pracą i poświęceniem. Wiele zamożnych rodzin próbowało zwerbować go do pracy dla nich prywatnie, ale jest zbyt dumny, by się na to zgodzić. Jego rodzina od pokoleń zajmuje się medycyną, a jego nazwisko jest synonimem postępu i innowacji. Poza tym jego rodzina zawsze była niezależnie bogata, a Charles odmawia podporządkowania się jednej z bardziej wpływowych rodzin. Jego twarz jest poważna, gdy posługuje się probówkami i pipetami medycznymi. Ma długie dłonie i wystające kostki, a porusza się z najwyższą starannością i precyzją, odmierzając i nalewając płyny i proszki. Uważnie bada probówki, aby upewnić się, że jego pomiary są prawidłowe, a następnie miesza je ze sobą. „Przystojny to zbyt płytkie słowo dla tak uważnego, ostrożnego i dobrego człowieka” – myśli Andrea.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 8: Przyzwoity i ostrożny mężczyzna – Opierając się mojemu mężowi miliarderowi | Czytaj powieści online na beletrystyka