– Jesteś zwykłym napaleńcem.
Andrzeja jest trochę oszołomiona. Obsceniczne słowa wychodzące z jej ust drastycznie kontrastują z jej zwykle potulnym usposobieniem. To zmysłowo ekscytujące.
Lance zaciska usta, – Nie zapominaj, że to ty mnie odurzyłaś i błagałaś, żebym cię kochał. To ty wiłaś się pode mną. A po tak namiętnej nocy, ta część…
Przeciąga opuszkami palców od jej obojczyka do wciąż gładkiego brzucha. Jego intencja nie może być jaśniejsza. Andrzeja wzdryga się na myśl o posiadaniu dziecka z Lancem i kręci głową z prawej do lewej. Wbija palec w jego pierś na znak protestu, ale Lance odbiera jej ruch jako flirt.
Dziś dał jej wystarczająco dużo swobody, pozwalając zaprosić prasę i Leonię do swojego domu, pozwalając jej publicznie ogłosić rozwód. Chce zobaczyć, co Andrzeja ma w zanadrzu, ale jego cierpliwość się kończy.
Nagle chwyta jej niezgrabne dłonie i przyciska je nad jej głową, po czym pochyla się, by ją pocałować. Jej oddech pachnie winem i sprawia, że czuje się odurzony. Andrzeja jęczy, czując, jak rośnie jej temperatura. Wydaje się, że cały świat stanął na głowie.
Nie chce go całować, ale jej ciało ją zdradza i wije się pod nim. Jej zdrowy rozsądek przypomina jej, żeby się broniła i kołysze głową na boki. Lance odbiera to jako prowokację i całuje ją jeszcze głębiej.
Nagle jej żołądek zaczyna się burzyć. Nie może znieść myśli, że Lance całuje ją w ten sposób. Z jakiegoś miejsca głęboko w sobie znajduje siłę, by odepchnąć Lance’a. Ale nie jest wystarczająco szybka; zawartość jej żołądka nagle się podnosi i wymiotuje na Lance’a, po czym wybiega z pokoju.
W kilka sekund Lance staje się ponury i posępny. Czy całowanie go jest naprawdę aż tak odrażające? Naciska dzwonek na stoliku nocnym i młoda pokojówka wpada zdyszana, – Tak, panie Hamilton?
– Posprzątaj to, – rozkazuje, – Włącznie z moją żoną.
Następnie idzie prosto do łazienki. Młoda pokojówka wpatruje się w plecy Lance’a i nie może powstrzymać się od zastanawiania się, jak udaje mu się wyglądać elegancko i przystojnie w tak niefortunnej sytuacji. Odrywając wzrok od Lance’a, pokojówka biegnie za Andrzeją.
– Nie przejmuj się mną. Po prostu zmień pościel, a ja wrócę posprzątać, – mówi Andrzeja, nagle trzeźwa.
Nie czuje się ani trochę winna, że zwymiotowała na Lance’a. Zamiast tego jest rozbawiona; wyraz jego twarzy był bezcenny. Wraca do swojego pokoju po odesłaniu pokojówki do pokoju Lance’a. Idąc do swojego pokoju, rozmyśla o swoim małżeństwie. Lance nie dotknął jej ani razu przez trzy lata, które spędzili razem. Nie pozwolił jej nawet spać w swoim łóżku. Jest pewna, że zeszłej nocy to był wypadek.
Osobiste pokojówki Lance’a uważają za dziwne, że z nią spał. Chociaż jej pamięć jest fragmentaryczna z powodu narkotyku, którym ją odurzono, mgliście pamięta rozmowę między dwiema jego pokojówkami.
– Słyszałam, że pani Hamilton raz próbowała uwieść pana Hamiltona, wspinając się naga na jego łóżko, – powiedziała jedna pokojówka, – Ale on ją tak brutalnie zrzucił, że złamała dwa żebra. Nie mogła wstać z łóżka przez kilka miesięcy.
– Sama się o to prosiła, – odpowiedziała druga, – Wszyscy wiedzą, że pan Hamilton nie gustuje w takich rzeczach.
– Ale on kochał się z nią zeszłej nocy, – powiedziała pierwsza, – Nie mogę w to uwierzyć. Od kiedy pan Hamilton lubi towarzystwo kobiet?
– Cicho. Słyszałam, że to tylko dlatego, że był na Viagrze. Nie może stanąć bez niej. To po prostu niemożliwe. Jeśli nie interesowała go Andrzeja przez ostatnie trzy lata, nie rzuciłby się na nią nagle zeszłej nocy.
– Nie interesuje się kochaniem z kobietami? – myśli Andrzeja, – Ha!
Kpiąco spogląda na swoje odbicie w lustrze w łazience. Pokojówki najwyraźniej nie znają tego nowego Lance’a: nowy Lance chciał kochać się w kółko, nowy Lance nie mógł oderwać od niej rąk. Zastanawia się od niechcenia, czy jakoś przekazał jej swoją odrazę do seksu. Kiedyś tęskniła za jego dotykiem, ale teraz sama myśl o tym wywołuje u niej mdłości. Nie chce, żeby kiedykolwiek więcej jej dotknął.
– Jeśli jakaś inna kobieta go chce w ten sposób, może go mieć, – myśli Andrzeja.
W pamięci Andrzei pojawia się obraz Leonii rzucającej uwodzicielskie spojrzenia na Lance’a.
Gdy Andrzeja myje się w łazience, Leonia siedzi z panią Hamilton w cichym i gustownym wschodnim skrzydle rezydencji Hamiltonów. Rezydencja Hamiltonów składa się z jednej głównej posiadłości położonej na dużej działce, ale rodzina posiada również dziesiątki innych domów i apartamentów o różnych rozmiarach w całym mieście. Nawet w szczytowym okresie swojej władzy i prestiżu rezydencja rodziny Summersów nie była nawet w połowie tak duża jak rezydencja Hamiltonów.
Odkąd rodzina Summersów zaczęła tracić pieniądze i znaczenie, obowiązkiem Leonii jest przywrócenie reputacji jej rodziny. Najłatwiejszym sposobem na to jest dobre zamążpójście, a nie ma lepszego kandydata niż Lance. Sojusz z rodziną Hamiltonów zrobiłby więcej niż tylko przywrócił status rodziny Summersów; wyniósłby ich na nowe wyżyny.
Nie powinno to być takie trudne. Leonia dorastała z Lancem i wszyscy spodziewali się, że wezmą ślub. Andrzeja pojawiła się znikąd, a jej małżeństwo z Lancem zaskoczyło wszystkich.
– Leonio, co mówiłaś o tym, że Andrzeja zepchnęła cię ze schodów? – pyta pani Hamilton.
– To już historia, pani Hamilton, – mówi Leonia kokieteryjnie, – Rozumiem, jeśli Andrzeja nienawidzi tego, że jestem blisko z Lancem. Już wszystko w porządku i naprawdę nie chcę tego rozdrapywać.
– Naprawdę myślisz, że próbowała cię skrzywdzić, ponieważ dorastałaś z Lancem? Leonio, jesteś zbyt miła, żeby jej wybaczyć.
– Wiem, jak musi się czuć Andrzeja, – mówi Leonia, – Po latach małżeństwa Lance wciąż w ogóle się nią nie interesuje. Biorąc pod uwagę moją historię z Lancem, ma wszelkie powody, by być do mnie wrogo nastawiona.
– Bardzo mi przykro, że musisz znosić jej zachowanie, – mówi pani Hamilton, – Ale nie ufaj prasie. Lance wykorzystuje tę historię o ciąży, aby ukryć prawdę o Andrzei – nikt nie chce, aby to zostało upublicznione. Rozumiesz, prawda?
Pomimo wieku i siwych włosów pani Hamilton ma zdrową, rumianą cerę. Rozmawia z Leonią z wielką energią. Leonia siada obok starszej kobiety i nalewa herbatę dla nich dwóch. Jej gesty są doskonałe i pełne gracji, każdy jej ruch odzwierciedla jej status i wychowanie jako eleganckiej kobiety. Pani Hamilton zna Leonię przez całe jej życie i widzi w niej wnuczkę, którą chciałaby mieć.
– Wiem, pani Hamilton, – odpowiada Leonia, – Lance robi to, co musi, aby chronić imię rodziny.
– Cieszę się, że się zgadzasz. Wiesz, że nie musiałabyś tolerować tej okropnej sytuacji, gdyby nie dziadek Lance’a, – mówi pani Hamilton z westchnieniem, – Ten uparty starzec zmusił Lance’a do poślubienia Andrzei.
– Nic się nie stało, pani Hamilton, – mówi Leonia ze smutkiem, – Lance jest poza moim zasięgiem.
– Nonsens. Jesteś o wiele lepsza niż Andrzeja. Powiem Lance’owi, żeby poprosił o zgodę twoich rodziców na poślubienie ciebie wkrótce po tym, jak rozwiedzie się z tą okropną kobietą.
Pani Hamilton wzdycha z frustracją. Właśnie wtedy, gdy w końcu miało dojść do rozwodu, Lance musiał mu przeszkodzić. Nie potrafi czytać w myślach Lance’a i nie do końca rozumie, dlaczego zachowywał się w ten sposób. Wie, że Lance zawsze nie lubił Andrzei i żądał, aby spali w oddzielnych pokojach. Wie, dlaczego Andrzeja wciąż nie zaszła w ciążę po trzech latach małżeństwa.
Lance sprzeciwiał się małżeństwu trzy lata temu. Aby go przekonać, jego dziadek obiecał, że przestanie ingerować w życie osobiste Lance’a, jeśli ożeni się z Andrzeją. Obiecał również zakończyć małżeństwo, jeśli nie urodzi spadkobiercy w ciągu pierwszych czterech lat. Pani Hamilton podsłuchała, jak się na to zgadzają, gdy pewnego popołudnia przynosiła im herbatę. Wie, że jeśli Lance odmówi spania z Andrzeją, nie może urodzić jego dzieci, a jeśli Andrzeja nie może urodzić jego dzieci, musi się z nią rozwieść. Podejrzewa, że ogłoszenie o ciąży ma być swego rodzaju odwróceniem uwagi dla jego dziadka.
– Ale pan Hamilton wybrał Andrzeję na żonę dla Lance’a, – mówi Leonia, walcząc z powstrzymaniem dzikiej nadziei, którą nagle odczuwa.
Pani Hamilton ścisza głos i szepcze: – Jeśli nie zajdzie w ciążę w ciągu sześciu miesięcy, dziadek Lance’a zmusi ich do rozwodu. Niecierpliwi się na spadkobiercę. Nawet jeśli Lance sprzeciwi się rozwodowi, nie będzie miał innego wyjścia, jak tylko posłuchać swojego dziadka. Obaj zawarli umowę.
– Naprawdę? – nastrój Leonii się poprawia. Uśmiecha się i na jej miękkich policzkach pojawiają się urocze dołeczki.
– Naprawdę!
Pani Hamilton bierze herbatę, którą oferuje jej Leonia i głęboko wdycha. Wysokiej jakości herbata została doskonale zaparzona. Bierze łyk, zanim się odezwie.
– Poprosiłam pokojówki, aby przygotowały pokój gościnny w głównym domu dla ciebie. Proszę, czuj się jak u siebie w domu i nie martw się o marnowanie czasu ze starą kobietą, taką jak ja. Chcę, żebyś skupiła się na Lance. Bądź pewna, nikt nie odważy się poprosić cię o odejście, gdy będziesz tutaj jako mój gość.
Leonia rumieni się i ścisza głos: – Doceniam to, pani Hamilton.
– Nie martw się o to, – odpowiada pani Hamilton. Ponownie popija herbatę i dodaje: – Lance poprosił cię, żebyś tu przyjechała, a jego intencje są jasne. To tylko kwestia czasu. Pokój jest gotowy i on wie, gdzie cię znaleźć. Nie każ mu czekać.
– Wiedziałam, że to on wysłał tę wiadomość, – mówi Leonia radośnie.
Nie wyobraża sobie, dlaczego ktokolwiek inny miałby wysłać jej tajemniczą wiadomość z prośbą o przybycie do rezydencji Hamiltonów. Czekała na ten moment od prawie czterech lat i nie chce stracić kolejnej okazji, aby poślubić Lance’a i uratować swoją rodzinę.
















