Opierając się mojemu mężowi miliarderowi

Opierając się mojemu mężowi miliarderowi

Autor: Avelon Thorne

Rozdział 4: Planowanie ciąży
Autor: Avelon Thorne
27 mar 2026
Jej słowa przyciągają uwagę wszystkich, w tym imponującej i agresywnej figury króla, który schodzi po monumentalnych schodach. Lance idzie z jedną ręką w kieszeni, a za nim ciągnie się orszak służących. Na chwilę wstrzymuje swój zdecydowany krok, słysząc, jak Andrea wspomina o problemie. – Zdaje się, że dobrze pamiętam, iż zgodnie z naszą umową przedślubną, jeśli ja wystąpię o rozwód, nie dostanę żadnego odszkodowania. Więc odmawiam – oznajmia. Wszyscy wstrzymują oddech. Ta kobieta postradała zmysły. Najpierw sugeruje, że to ona zaproponowała rozwód, a potem odrzuca pięć miliardów dolarów. Czy ona wie, co robi? – Pani Hamilton, Andrea piła – wyjaśnia Anthony, patriarcha rodziny Aitkenów. – Ona nie myśli trzeźwo. W jego słowach kryje się ukryte ostrzeżenie dla Andrei, by przestała gadać głupoty. Andrea go ignoruje. Nie chce tracić więcej czasu na finalizowanie rozwodu. Rzuca papiery kamerdynerowi: – Odmawiam odszkodowania. Podpiszę papiery, o ile to usuniecie. Nie chcę mieć już nic wspólnego z tą rodziną, a zwłaszcza z waszymi pieniędzmi. Kamerdyner, pełen wahania, czeka na instrukcje pani Hamilton. – Mam nadzieję, że nie pożałujesz swojej decyzji – mówi pani Hamilton, gestem nakazując Robertowi, by zrobił, o co prosi Andrea. – Jedyne, czego żałuję, to małżeństwa z Lancem. Wszyscy wstrzymują oddech. Co się stało z Andreą? Skąd ta nowo odkryta odwaga? Kiedy stała się tak śmiała? Anthony wymienia spojrzenie z Gabrielle, a ona ciągnie Andreę za ramię, ale Andrea całkowicie ignoruje swoją siostrę. Wpatruje się śmiało i prosto w panią Hamilton, jak generał, który właśnie odniósł wielkie zwycięstwo. – Panno Aitkens, umowa została zmodyfikowana zgodnie z pani życzeniem – mówi Robert, pojawiając się ponownie przy stole. – Proszę rzucić okiem. – Nie ma potrzeby. Andrea bierze pióro w swoją piękną i elegancką dłoń i zaczyna podpisywać umowę. Gdy tylko zaczyna składać swój podpis, przy drzwiach robi się zamieszanie. Nagle, dziennikarze wpadają bez żadnej interwencji ze strony ochroniarzy. Dziesiątki z nich ustawiają się pod ścianami, rozstawiając swój sprzęt fotograficzny, ale nawet nie wypełniają całej jadalni. Krążą pogłoski, że jadalnia Hamiltonów jest wielka jak połowa boiska do piłki nożnej. Okazuje się, że pogłoska jest prawdziwa. – Jak śmiecie! – krzyczy pani Hamilton. – Kto wpuścił tych ludzi? Wyrzućcie ich stąd. Osobom z zewnątrz nie wolno wkraczać do prywatnej rezydencji Hamiltonów. Dziennikarze nie byliby w stanie nawet zapłacić za naprawę podłogi, gdyby ich sprzęt ją uszkodził. – To ja – rozkazujący głos przebija się przez hałas w pokoju i Lance pojawia się jak chwalebny bóg. Powoli kończy schodzić po monumentalnych schodach i wchodzi do pokoju. Idąc, rzuca aroganckie spojrzenie Andrei. Zastygła w pół podpisu Andrea wyraźnie wolałaby stać się bez grosza przy duszy wyrzutkiem niż spędzić jeszcze minutę w małżeństwie z Lancem. Delikatne i wrażliwe jagniątko się zmieniło. – Panie Hamilton, czy może nam pan powiedzieć coś o swoim rozwodzie? – pyta odważny dziennikarz, zadając pytanie, na które wszyscy umierają, by usłyszeć odpowiedź. Lance spogląda protekcjonalnie na zaczerwienionego mężczyznę, który odpowiada mu spojrzeniem. Wpatrują się w siebie; napięcie w pokoju jest wyczuwalne. Nagle, gwałtowny głos przerywa impas między Lancem a dziennikarzem: – O mój Boże, pani Hamilton podpisuje umowę! Wszyscy odwracają się, by spojrzeć na Andreę, a aparaty fotograficzne klikają i błyskają, gdy dziennikarze robią zdjęcia podpisanych dokumentów. Andrea pozwala im robić tyle zdjęć, ile chcą, pozując z piórem w ręku, mimo że zdaje sobie sprawę, że to Lance ostatecznie zdecyduje, co im wolno wydrukować w gazetach. Jest aż tak potężny. Wie, że gdyby Lance tak rozkazał, wiadomość o rozwodzie mogłaby zostać zmieniona w ogłoszenie ciąży. Jutrzejsze nagłówki będą brzmiały tak, jak chce Lance. W rzeczywistości żadnemu z dziennikarzy nie będzie wolno opuścić rezydencji, zanim zespół ochroniarski Lance'a nie sprawdzi ich zdjęć i nie usunie wszystkiego, co nie spodobałoby się ich szefowi. Zazwyczaj Lance nie pozwala na żadne relacje medialne ze zdjęć, ale dzisiaj musi wysłać wiadomość do mediów. Andrea rzuca Lance'owi prowokujące spojrzenie. Każdy dźwięk, osoba i rzecz w pokoju wydają się rozmazywać i zanikać. Wydaje się, że w tym ogromnym pokoju są tylko oni dwoje. – To nie są papiery rozwodowe – oznajmia Lance. – To umowa o ciążę. Dziennikarze zaczynają zadawać pytania jednocześnie. To przeciwieństwo tego, co usłyszeli od informatorów. W pokoju panuje chaos. – Zgadza się. Pani Hamilton i ja postanowiliśmy spłodzić spadkobiercę – mówi Lance. Uśmiecha się szyderczo do dziennikarzy. – W tym celu dała z siebie wszystko zeszłej nocy i spodziewam się, że wkrótce ogłosimy ciążę. Andrea spogląda na umowę, którą właśnie podpisała i zdaje sobie sprawę, że została zmieniona. Zamiast papierów rozwodowych, podpisała papier dający Lance'owi Hamiltonowi wszystkie prawa rodzicielskie do każdego dziecka, które z nim ma. Choć jest zła z powodu oszustwa, jeszcze bardziej rozwściecza ją, gdy słyszy, jak mówi o seksie w obecności ich rodzin i dziennikarzy. Czy on nie ma wstydu? Słowa Lance'a uspokajają wszystkich w pokoju. Napięcie znika, ustępując miejsca wyczekującej i podekscytowanej atmosferze. – Nic dziwnego, że Lance patrzy na Andreę tak czule – myślą dziennikarze. Andrea wpatruje się w niego. Gdyby nie wiedziała lepiej, pomyślałaby, że w jego spojrzeniu naprawdę jest pełno pasji i miłości. – Więc przekształcił moje ogłoszenie o rozwodzie w konferencję prasową nagłaśniającą nasze fałszywe małżeńskie szczęście – myśli. – To jeszcze nie koniec. Intrygancki charakter Lance'a nie zmieni się z dnia na dzień, ale Andrea jest zdeterminowana, by postawić na swoim. Powstrzymuje się od jawnego okazywania złości i szydzi z męża. Nie mówi nic, by się bronić; zamiast tego czeka na odpowiedni moment. Dziennikarze nie mogą się doczekać, by sfilmować Andreę. Kierują w jej stronę kamery i wtykają jej mikrofony. – Lance... – słodki głos woła zza drzwi. Wyraz twarzy Andrei natychmiast się zmienia. Jej wyniosły i dumny wygląd nagle znika, a jej twarz staje się bezwyrazową maską. Kamery błyskają szaleńczo. Zaskoczona mówczyni waha się. Leonie Summer wchodzi do pokoju i rumieni się ze wstydu. Jej słodki głos staje się nieśmiały i mamrocze zawstydzone przeprosiny: – Przepraszam. Nie wiedziałam, że jest wywiad. Kilka godzin temu Leonie otrzymała tajemniczą wiadomość z zaproszeniem do rezydencji Hamiltonów, by pocieszyć Lance'a po rozwodzie. Nie spodziewała się tak wspaniałej sceny. Zastanawia się, czy oficjalnie ogłosili już rozwód. Odwraca się i patrzy na Andreę, z zadowolonym i triumfalnym wyrazem twarzy. Gdyby rodzina Summer nie straciła tak dużo pieniędzy, byłaby w stanie konkurować z innymi kobietami z wyższych sfer o tytuł pani Hamilton. Gdyby była zaangażowana, Lance nigdy nie poślubiłby niewartej Andrei. – Leonie, jak miło cię widzieć – pani Hamilton macha do niej. – Podejdź tutaj, kochanie. – Słyszałam, że Lance mówił o rozwodzie z Andreą po tym, co się stało trzy dni temu – Leonie uśmiecha się do pani Hamilton z fałszywym zaniepokojeniem. – Zmartwiłam się i chciałam przemówić mu do rozsądku. Pani Hamilton patrzy wyrachowanie na Leonie. – Co się stało trzy dni temu? – Er... – Leonie waha się, przygryzając dolną wargę i spogląda na dziennikarzy, którzy przepychają się, próbując zbliżyć się do Leonie. Nie może powstrzymać się od odrobiny satysfakcji. – Powiedz mi – mówi z troską pani Hamilton. Jest aż nazbyt oczywiste, że starsza kobieta woli Leonie od Andrei. Teraz, gdy ma zachętę i wsparcie pani Hamilton, Leonie posyła Andrei zadowolony uśmieszek. – To tylko... Andrea zepchnęła mnie ze schodów – mówi. Wiadomość wybucha wśród dziennikarzy. Ta historia okazuje się jeszcze bardziej skandaliczna niż rozwód i cieszą się, że odbyli podróż do rezydencji Hamiltonów. Czy Hamiltonowie wykorzystali ogłoszenie ciąży, by ukryć próbę morderstwa? Andrea popija wino, jakby nic z tego jej nie dotyczyło. Leonie uśmiecha się do siebie: – Nie martwcie się. To nic poważnego. Moje obrażenia prawie się zagoiły. Lekarz mówi, że muszę wrócić do szpitala, by upewnić się, że moje wstrząśnienie mózgu nie jest zbyt poważne, ale wszystko jest w porządku. Lance, nie obwiniaj Andrei. Złamałoby mi serce, gdybyś się z nią przeze mnie rozwiódł.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4: Planowanie ciąży – Opierając się mojemu mężowi miliarderowi | Czytaj powieści online na beletrystyka