Opierając się mojemu mężowi miliarderowi

Opierając się mojemu mężowi miliarderowi

Autor: Avelon Thorne

Rozdział 9: Propozycja małżeństwa
Autor: Avelon Thorne
27 mar 2026
Tabletka zastyga, a Charles podnosi ją pęsetą. Andrea otwiera dłoń i spogląda na maleńką białą pastylkę. Nagle wpada na pewien pomysł. – Czy istnieje lekarstwo, które mogłoby zapobiec zajściu przeze mnie w ciążę? – pyta. Charles marszczy brwi. Udaje zajętego układaniem pęset i probówek na stole, by ukryć swoje zakłopotanie. – Chcesz w ogóle uniknąć zajścia w ciążę? – pyta. Andrea kiwa głową. – Nie ma takiego lekarstwa – odpowiada stanowczo. Kłamie. Mógłby z łatwością coś dla niej stworzyć, gdyby tylko chciał. – Dlaczego pytasz? – zastanawia się. Andrea bierze od Charlesa szklankę wody. Wrzuca tabletkę do ust i bierze długi łyk. – Nie chcę zajść w ciążę z jego dzieckiem – mówi. – Nie chcę nawet, żeby mnie dotykał, ale nie wiem, czy mogę temu zapobiec. Charles zaciska usta, by zachować milczenie. Chciałby jej pomóc, ale stoi naprzeciwko Lance'a Hamiltona, człowieka, który ma wystarczającą władzę, by wpływać na całe miasto, a nawet kraj. Charles nie ma takiej siły, by walczyć z kimś takim. – Więc planujesz go raczej odstraszyć? Chcesz sprawić, żeby nie mógł znieść twojego dotyku? Andrea nie może zaprzeczyć, że celowo go wkurzała, próbując przekonać go do rozwodu. Ale to nie zadziałało tak, jak planowała. Rozmowa zdaje się robić zbyt ciężka, więc żartuje: – To trudne, skoro jestem taka piękna. Myślę, że tylko taki zrzędliwy lekarz jak ty mógłby się oprzeć mojemu urokowi. Mruga do niego swoimi pięknymi niebieskimi oczami, a Charles czuje, jak drży mu serce. Jak może jej się oprzeć? Andrea wraca do tematu tabletek: – Działają do 48 godzin po, prawda? Charles, wciąż tonący w jej uśmiechu, odchrząkuje i kiwa głową. – Chcę więcej, na wszelki wypadek. Pojedynczo, ostrożnie wkłada tabletki do szklanego pojemnika i bez słowa jej go podaje. Wie, z czym się mierzy. Lance nie jest normalnym facetem. Jeśli Lance postanowił, że chce ją mieć, Charles obawia się, że może nie być w stanie mu odmówić. – Dzięki – wkłada szklankę do kieszeni. – Sprawdzę teraz, jak się ma Niania. Odwraca się, by wyjść z pokoju, ale silna dłoń chwyta ją za nadgarstek. Charles patrzy na nią intensywnie, a następnie zwalnia uścisk, delikatnie głaszcząc jej dłoń i palce. Coś lodowatego i twardego wsuwa się na jej środkowy palec. – Wyjdziesz za mnie? – pyta lekko. – Moja odpowiedź nie ma znaczenia – żartuje. – Bigamia jest nielegalna. Charles uśmiecha się, ale nie mówi ani słowa. Zamiast tego bawi się pierścionkiem, który włożył jej na palec. Zielony diament w centrum pierścionka otwiera się, ukazując cienką igłę osadzoną w kamieniu. – Jest wykonany z materiału, który może wykryć truciznę w jedzeniu – mówi. – Jest specjalnie zaprojektowany do wykrywania nowej toksyny w twoim ciele. – Jest zbyt cenny. Nie mogę go wziąć – protestuje Andrea. Zaczyna go zdejmować z palca. Wie dużo o drogocennych kamieniach, ponieważ ich kolekcjonowanie jest jedną z pasji pani Hamilton. Kiedy jej rodzina przygotowywała ją do rywalizacji o Lance'a, lekcje o drogich kamieniach uważano za obowiązkową część jej edukacji. Potrafi stwierdzić, że zielony diament jest niezwykle rzadki: jest niezwykle trudny do wyprodukowania i kosztuje co najmniej trzy miliony dolarów za karat. Sądząc po jego rozmiarze, ma wiele karatów. Nie zdaje sobie sprawy, że igła jest o wiele cenniejsza niż rzadki klejnot, który ją skrywa. Charles wsuwa go z powrotem na jej palec. – Nie jest tak cenny jak twoje życie – mówi. Nigdy nie widziała go tak stanowczego w niczym. Niechętnie pozwala mu włożyć pierścionek z powrotem na palec. Pasuje idealnie. – Chodź – prowadzi ją z gabinetu w kierunku pokoju jej niani. – Czy Bryan Flynn ostatnio przychodził? – pyta. Bryan jest synem jej niani. Wychowała się z nim i uważa go za brata. – Jeśli nie musi iść do szkoły – odpowiada Charles. – Ale ostatnio jest zajęty i zawsze mnie pyta, kiedy przyjdziesz. – Czy on nie wie, że wyjście jest dla mnie prawie niemożliwe? Andrea nie może powstrzymać się od zmarszczenia brwi, myśląc o trudnościach z odwiedzeniem swojej niani. – Wie. Ale wszyscy chcemy cię widywać częściej. – Prawdopodobnie będę cię widywać codziennie, gdy tylko rozwód zostanie sfinalizowany – mówi. – Nie znudzisz się mną? – Nie, to byłaby przyjemność. Charles patrzy na nią z intensywnym, niemal służalczym oddaniem, a ona się śmieje. – Co cię tak bawi? – martwi się Charles. Nigdy wcześniej nie słyszał, żeby się tak śmiała. – Pewnie nie ma pojęcia, jak piękna jest, kiedy się śmieje – myśli. Andrea kręci głową: – Myślę o szalonej fryzurze Bryana – mówi. – Ostatnim razem, gdy go widziałam, właśnie zmienił włosy. To było przezabawne. – A gdybym zrobił sobie taką samą fryzurę? – żartuje Charles. – Nie. Lepiej wyglądasz w ten sposób. Charles kiwa głową z satysfakcją i uśmiecha się do siebie. Docierają do pokoju. Pielęgniarki nie ma, a niania Andrei jest sama. Schudła od ostatniego razu, kiedy Andrea ją widziała. Jej włosy również posiwiały. Leży na łóżku tak spokojnie, że nie wyglądałaby na chorą, gdyby nie maska tlenowa przymocowana do jej twarzy. Andrea podchodzi do łóżka, poruszając się lekko, aby jej obcasy nie powodowały hałasu na podłodze. – Nianiu? – woła Andrea niepewnie. Kobieta nie odpowiada; leży nieruchomo i cicho. Andrea bierze Nianię za rękę, a Charles przysuwa dla niej krzesło. Siada i głaszcze zmarszczki na starej dłoni kobiety. Długa śpiączka spowodowała tak dramatyczną utratę wagi, że Andrea czuje, jakby głaskała tylko skórę i kości. Boli ją serce, gdy wciąż i wciąż pieści wychudłą dłoń niani. – Przepraszam, że tak długo mi zajęło przyjście – przeprasza. – Nie możesz być na mnie zła. Wiesz, jak surowe są zasady Hamiltonów – zajęło mi wieki, żeby się wymknąć. Ale wtedy, gdybyś wiedziała, co zrobiłam, skarciłabyś mnie za złe zachowanie, prawda? Andrea nagle się uśmiecha, przypominając sobie, jak bardzo martwiła się jej niania za każdym razem, gdy wracała do domu po godzinie policyjnej. Starsza kobieta zwykła przysięgać, kiedy Andrea narzekała, że dom Hamiltonów jest jak więzienie. – Obudziłabyś się, gdybyś wiedziała, że rozwodzę się z Lance'em? – pyta. Wpatruje się w spokojną twarz Niani. Gdyby Niania nie spała, spojrzałaby na Andreę surowym wzrokiem i założyła ręce na biodra. Zmarszczyłaby brwi i skarciła Andreę, mówiąc jej, że ma wielkie szczęście, że jest żoną Lance'a Hamiltona. Że powinna pielęgnować swoją małżeńską błogość. Szczęście? Błogość? Andrea jęczy. Ostatnie trzy lata w domu Hamiltonów były najbardziej nieszczęśliwymi latami jej życia. Nie ma błogości. Nie ma szczęścia. – Bądź spokojna, obiecuję dobrze zaopiekować się Bryanem i sobą. Myśli o Bryanie jak o swoim małym braciszku, chociaż nie są spokrewnieni. Charles odprowadza Andreę do wejścia do szpitala. Po prostym pożegnaniu Andrea wsiada do samochodu, wciska pedał gazu do dechy i znika w nocy.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 9: Propozycja małżeństwa – Opierając się mojemu mężowi miliarderowi | Czytaj powieści online na beletrystyka