Opierając się mojemu mężowi miliarderowi

Opierając się mojemu mężowi miliarderowi

Autor: Avelon Thorne

Rozdział 2: Zabierz moje dziewictwo jako prezent z okazji rozstania
Autor: Avelon Thorne
27 mar 2026
Lance rozluźnia uścisk na szczękach Andrei i rozkazuje: „Otwórzcie bramę i zaproście ich do środka. Ugościmy ich wspaniale. W końcu mam do przekazania wieści”. Przykłada szorstki kciuk do jej ust i gładzi jej różową dolną wargę. „Sama ich tu przyprowadziłaś” – szepcze – „mam nadzieję, że zniesiesz konsekwencje”. Andrea uśmiecha się spokojnie i czuje, jak pokojówki zaciskają mocniej uścisk na jej ramionach. Naprawdę sprostały rygorystycznemu szkoleniu; zawsze zdają się czytać w myślach swojego szefa. Nagle Andrea otwiera usta i gryzie palec Lance'a, który powoli obrysowuje jej wargi. Jest zaskoczona, ponieważ zamiast westchnąć i cofnąć kciuk, zaczyna wsuwać go do jej ust, jakby nic się nie stało, rozkoszując się przyjemnością jej miękkiego języka muskającego jego opuszek. Marszczy brwi i czubkiem języka naciska na jego palec najmocniej, jak potrafi, ale mężczyzna bawi się w jej ustach w pogoń i odwrót, a ślina zaczyna spływać po kąciku jej wargi. Zamiast go zniesmaczyć, ta scena prowokuje najbardziej pierwotne pragnienie mężczyzny. Chce polizać słodki płyn w kąciku jej ust. Jedna ze służących puszcza ramię Andrei i podaje Lance'owi złotą tacę z haftowaną, białą jedwabną chusteczką. Zamiast wziąć chusteczkę, żeby wytrzeć palce, ignoruje służącą i wpatruje się w Andreę z najwyższą głębią. „Ten mężczyzna to diabeł!” – myśli Andrea. „Ale jak on może być jednocześnie tak czarujący?” Po czym wystawia zwinny język i powoli oblizuje kostkę kciuka, jakby delektował się pysznymi lodami. Andrea wzdycha. Nic dziwnego, że kiedyś się w nim zakochała; niewiele kobiet potrafiłoby się oprzeć takiemu mężczyźnie. Aż szkoda, że nie jest już tą samą kobietą, która pragnie jego uwagi i błaga o miłość. „Wiem, że masz już inną kobietę w swoim życiu” – mówi. „Powinnaś się cieszyć z tego rozwodu. Miałem dobre intencje, zapraszając prasę, żeby ogłosiła tę nowinę. To będzie jak próba generalna przed ogłoszeniem twojego drugiego, wspaniałego małżeństwa”. Uśmiecha się do niej wyrachowanie. „No cóż, skoro jesteś taka troskliwa, nie zawiodę cię”. „Dobrze. Rozwód jest wyryty w kamieniu. Nie zmieniaj zdania, bo ludzie będą mieli o tobie gorsze zdanie”. Wiedząc, jak dumny jest Lance, próbuje nim manipulować, żeby zagwarantował rozwód. W tajemnicy może zmienić zdanie, ale gdy tylko prasa dowie się o rozwodzie, będzie zmuszony dotrzymać słowa. „Nie zamierzasz rozmawiać z prasą po dzisiejszym dniu, prawda?” – pyta. „Oczywiście, że nie”. Lance kiwa głową, a pokojówki puszczają jej ramiona. Andrea odwraca się, by wyjść z pokoju. Chce wyglądać jak najlepiej na tak ważnej konferencji prasowej i potrzebuje czasu na przygotowania. Przekraczając próg, odwraca się i mówi z ironicznym ospałością: „A tak przy okazji, wczorajszy wieczór był moim pierwszym razem. Możesz to potraktować jako prezent z okazji rozstania”. Lance przechyla głowę i uśmiecha się ironicznie, widząc oddalające się plecy Andrei. Robert, kamerdyner, odchrząkuje: „Pani Hamilton ostatnio zachowuje się bardzo dziwnie. Może powinniśmy poprosić lekarza, żeby ją zbadał…”. Chce powiedzieć o zdrowiu psychicznym, ale szybko się rozmyślił i przełknął ślinę. „Dziwne?” zastanawia się Lance. „To dziwne. Kiedyś była dość wymagająca, ciągle błagała o moją uwagę i uczucie. Kiedyś nawet próbowała zrobić scenę, próbując popełnić samobójstwo. Dlaczego tak bardzo się zmieniła? Dlaczego wciąż nalega na ten rozwód? Czy to część nowej strategii, żeby mnie zainteresować?” Lance mruczy chłodno: „Niech się cieszy z tej swojej małej, pełnej nadziei iluzji. To tylko desperacka gra o władzę”. Niczym muchy, których nie może odgonić, grupa pokojówek podąża za Andreą do jej pokoju. Rozbiera się i zanurza w dużej wannie; płatki róż unoszą się na powierzchni mlecznej wody. Prosi pokojówki o przyniesienie czerwonego wina. Obracając płatkiem róży, patrzy, jak woda spływa po jej długich palcach. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, dzisiejszy wieczór będzie jej ostatnią nocą w rezydencji Hamiltonów. Przez trzy lata, odkąd wyszła za mąż za Lance'a Hamiltona, traktował ją z obrzydzeniem i odrazą. Ledwo mógł znieść jej widok, a co dopiero zmusić się do jej dotknięcia. Każda próba uwiedzenia go spełzała na niczym, pozostawiając go jeszcze bardziej odpychającym. Przypomina sobie, że to wszystko prawie dobiegło końca; za kilka godzin będzie kobietą wolną, nieskrępowaną kapryśnymi nastrojami Lance'a. Pokojówka przerywa jej myśli: „Pani Hamilton, ktoś do pani dzwoni”. Andrea leniwie opiera się o wannę i otwiera oczy, po czym zakłada słuchawkę Bluetooth. „Potwierdziliśmy obecność nowo wytworzonej toksyny we krwi” – mówi męski głos. „W nadmiarze może powodować poważne zmiany osobowości, pogorszenie pamięci, a w poważnych przypadkach nawet jej utratę”. „Tak duże nagromadzenie trucizny sugeruje długotrwałe przyjmowanie jej” – kontynuuje głos. „Zalecam, żeby sprawdziła pani jedzenie i rzeczy osobiste, czy nie zostały naruszone. I proszę nie zapomnieć o zażyciu leków. Niekoniecznie przywrócą pani osobowość ani częściowo wymazaną pamięć, ale na razie pomogą zapewnić pani bezpieczeństwo”. „Nie muszę sprawdzać, bo dziś jest moja ostatnia noc u Hamiltonów” – mówi Andrea. Rozłącza się i zaciska palce na nóżce kieliszka do wina. Mruży swoje śliczne oczy i swobodnie miesza czerwony płyn w szklance. Kryształ lśni jasno pod żyrandolem ze Swarovskiego. Unosi szklankę i odwraca się do kamery na ścianie. Tylko taki palant jak Lance wpadłby na pomysł zainstalowania kamery w łazience. Wznosi toast za niego i anonimowego mężczyznę, który ją odurzał, powodując drastyczną zmianę osobowości i częściową utratę pamięci. Jej różowe usta wypowiadają bezgłośne „Na zdrowie”. Jakby jej małżeństwo z Lancem nie było wystarczająco okropne, teraz ktoś ją odurza. „Tym bardziej powód, żeby się rozwieść!” – myśli Andrea. Tymczasem w pokoju monitoringu Lance wpatruje się w ekran komputera bystrym wzrokiem. Jej gładka i jasna skóra, niczym czyste światło księżyca, jest niesamowicie kusząca, gdy wyłania się spod mlecznej wody. Nie może powstrzymać się od wspomnienia, jak wyglądała zeszłej nocy, kiedy leżała pod nim. Intensywność wspomnienia sprawia, że krew napływa mu do pewnej części ciała i czuje ją w spodniach, twardą jak żelazo. Tłumi impuls, by rozbić ekran, na którym widać zadowoloną z siebie, uśmiechniętą twarz kobiety. Wola poczekać, żeby zobaczyć, w co gra. Kobieta nagle patrzy w kamerę, jakby wiedziała, że szpieguje ją z drugiej strony. Drwiąc, wypowiada jedno słowo: „Na zdrowie”. Zastanawia się, o czym myśli. Czy świętuje, bo właśnie ma spełnić swoje pragnienie? Czy ojciec zmusił ją do rozwodu? A może naprawdę tego chce? Lance wyłącza ekran. „Z kim ona rozmawia przez telefon?” „Jeszcze się nie dowiedzieliśmy” – odpowiada Robert. „To zrób to szybko. Jeśli nie znajdziesz tej osoby, możesz pożegnać się ze swoim słodkim życiem”. Spokojny, groźny głos Lance’a przyprawia Roberta o dreszcz. Spuszcza wzrok i spieszy z odpowiedzią: „Nie przestanę, dopóki się nie dowiem”. Potem podnosi głowę. Spogląda na Lance'a z namysłem: „Służące mówią…” „Co?” „Mówią, że pani Hamilton rozmawiała z mężczyzną”. Lance beznamiętnie wpatruje się w Roberta. Każdy aspekt życia Andrei jest dla niej nadzorowany i zorganizowany. Nie dzwoni nawet do Aitkenów bez obecności pokojówki. Teraz jego lokaj mówi mu, że mężczyzna rozmawiał z jego żoną? Dwie pokojówki Andrei wchodzą i meldują Lance'owi: „Pani Hamilton skończyła kąpiel. Prosiła, żebym ci to przyniosła”. Młodsza pokojówka trzyma telefon obiema rękami i zerka na Lance'a z rosnącym podziwem i zainteresowaniem. Lance bierze telefon. Na ekranie wyświetla się transmisja na żywo z ubierającej się Andrei. Pokojówki pomagają jej zapiąć sukienkę. Ma na sobie jaskrawoczerwoną, koronkową suknię o kroju syreny, odsłaniającą blade wypukłości jej piersi. Ma urodę, o którą ludzie toczą zaciętą walkę: promienną cerę, figurę klepsydry i nieskazitelną twarz, na której nawet minimalny makijaż wydaje się zbędny. Jest idealna. Potem Andrea odwraca się do kamery. Celowo naciąga przód sukni i pokazuje obiektywowi nagą pierś. Jej usta, pomalowane czerwoną szminką w stylu retro, układają się w pocałunek. „Mój drogi Lance, podoba ci się?” – pyta.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2: Zabierz moje dziewictwo jako prezent z okazji rozstania – Opierając się mojemu mężowi miliarderowi | Czytaj powieści online na beletrystyka