Dexter patrzył szeroko otwartymi oczami na nagły napływ mięśniaków zalewających wielką salę. Przełknął z trudem ślinę, a gula w jego gardle zdawała się być ostrą skałą. Dławiąca, lodowata panika zagnieździła się głęboko w jego piersi, mrożąc krew w żyłach. Gorączkowo sypał przekleństwami pod nosem, zdezorientowany, dlaczego samotny zbir wrócił z dosłowną armią. Spodziewał się uczciwej walki na pię
















