Następnego ranka Roland, najbogatszy człowiek w Eldridge, pił niespiesznie herbatę ze starym człowiekiem w Willi Mercerów.
„Panie Vane, to wielka szkoda, że tamta kobieta była tak ostrożna i wyszła, zanim narkotyk zdążył zadziałać. W przeciwnym razie z pewnością bym ją zdominował!” – lamentował Roland.
„Proszę się nie martwić, panie Mercer. Nie ma antidotum na narkotyk, który jej podałem. Na pewno
















