– Jak... jak śmiesz mnie uderzyć?!
Żmija z niedowierzaniem potarł głowę. Jego dłoń była pokryta krwią. W latach, odkąd przejął Dzielnicę Południową, nikt nie odważył się okazać mu braku szacunku, a co dopiero uderzyć go butelką.
„Ten głupek chyba szuka śmierci!” pomyślał.
– Panie Kraven, niech pan posłucha mojej rady. Proszę odpuścić – powiedział spokojnie Kaelen.
– Pierdol się! Mówię ci, już nie
















