**Perspektywa Ethana**
Stałem tam z wyciągniętym naszyjnikiem, czekając, aż Rozalia powie mi, czy go przyjmie, czy nie. Stała tylko w blasku księżyca i nie poruszała się.
Nigdy nie widziałem jej tak wściekłej, jak minutę temu, kiedy na mnie krzyczała i mówiła, co wtedy czuła.
Z pewnością nie mogłem jej winić. Miała pełne prawo być na mnie zła. Właściwie, powinna być jeszcze bardziej wściekła. Gdyb
















