**Perspektywa Rosalie**
Wpadliśmy z Sorenem w pewną rutynę. Przychodził prawie każdej nocy, jeśli tylko był w domu, a nie w podróży służbowej, a ja grałam na pianinie i śpiewałam kołysankę lub inną kojącą piosenkę. Przeważnie wracał do swojej rezydencji, ale od czasu do czasu zdarzało mu się zasnąć na mojej sofie.
Wtedy jedliśmy razem śniadanie, a potem on jechał do pracy albo w podróż służbową, a
















