Pikanie. Niskie, jednostajne pikanie.
Dlaczego czuję zapach chemikaliów?
Próbowałam zrozumieć, gdzie jestem, ale moje powieki były zbyt ciężkie, by je unieść.
Moja dłoń spoczywała na głowie. Pulsujący ból był bardzo dokuczliwy. Bolało nawet myślenie. Zmęczenie w końcu ogarnęło moje ciało, a nawet najmniejszy ruch sprawiał, że krzywiłam się z bólu.
Gdzie ja jestem?
Usłyszałam szepty w ciemności. Brzmiało to, jakby rozmawiały dwie kobiety. Ledwo mogłam zrozumieć, co mówią, i nie rozpoznawałam ich głosów.
"Ona nie jest w dobrej formie... Nie, nie sądzę, żeby mogła..."
"...musi najpierw wyzdrowieć... począć..."
"...może jest szansa... Ciąża... Mam suplement, który pomoże... Może donosić..."
O kim one mówią? Brzmiało to jak o biednej dziewczynie z mnóstwem problemów. Niech bogini księżyca ją błogosławi, pomyślałam. Miałam nadzieję, że szybko jej się poprawi.
Nie miałam zamiaru podsłuchiwać ich rozmowy. Postanawiając dać im trochę prywatności, zaczęłam rozmyślać o wszystkim, co się wydarzyło.
Jednak na chwilę mój umysł stał się zupełnie pusty. Głowa znowu mnie bolała. Nadal nie mogłam otworzyć oczu.
Ale wtedy wspomnienia powoli do mnie wróciły…
Tak, byłam… córką Alfy. Po śmierci mojej matki robiłam wszystko, co mogłam, aby pomóc w opiece nad moją watahą i moim ojcem. Wiedziałam, że moje życie jest trudne i nie takie, jakie powinno być. Ale wciąż było moje.
Kilka małych łez uciekło z moich oczu, gdy pomyślałam o obietnicy, którą złożyłam wiele lat temu.
Matka kazała mojemu ojcu i mnie obiecać, że będziemy się sobą opiekować. Przez lata robiłam wszystko, co mogłam, aby się nim zaopiekować, ale… wydawało się, że nigdy nie byłam w stanie zrobić wystarczająco, by mu dogodzić, a on po prostu nienawidził tego, kim byłam.
A potem… potem mnie sprzedał.
Wzięłam gwałtowny oddech i zacisnęłam ręce. Moje serce tak bardzo bolało na tę myśl, że przez kilka sekund nie mogłam oddychać.
Jak mógł? Byłam jego jedynym dzieckiem z krwi i kości. Jego córką. A on sprzedał mnie Alfie o bezwzględnej reputacji, który mógł mnie zabić w każdej chwili.
Moje oczy gwałtownie się otworzyły, a strach zalał mnie na nowo.
Dotarłam do watahy Drogomor!
Pamiętałam, jak wsiadłam do samochodu Talona, a nerwowość i strach przepływały przeze mnie. Wpatrując się w okno, obserwowałam cienie za linią drzew, tańczące w mojej wizji wraz z kroplami deszczu spływającymi po szybie…
Potem mój wzrok się zamazał i musiałam zasnąć.
Dlaczego jednak wylądowałam w szpitalu?
"...powinna się już obudzić" - powiedział cicho jeden z kobiecych głosów.
Nagle zdałam sobie sprawę, że "biedna dziewczyna" bardzo prawdopodobnie nie była kimś innym, tylko mną!
Wstrzymałam oddech. Jeśli mówili o mnie… co mieli na myśli? Ciąża… począć… czego ode mnie chcieli?!
Moje ciało znowu zaczęło drżeć, a gdy tylko to się stało, zabolało. Każdy mój ruch był pulsujący. Wiedziałam, że to ból po pobiciach w końcu się nasila.
"Talon, jesteś! Miałam jej przynieść jedzenie. Musi być głodna." Nie wiedziałam, kim ona jest, ale brzmiała życzliwie.
"Więc zrób to szybko, Vicky. Alfa wkrótce tu będzie."
Biała zasłona blisko mojego łóżka odsunęła się, a kobieta z jaskrawoczerwonymi włosami stanęła tam z jasnym uśmiechem na twarzy.
Wszystkie oczy zwróciły się ku mnie, a ja cofnęłam się na łóżku.
Nie mogłam się zbytnio poruszyć. Zdałam sobie sprawę, że nadal jestem w mojej długiej białej sukni.
"Rosalie, wszystko w porządku" - powiedziała kobieta o brązowych włosach, podchodząc do mnie. Uśmiech na jej twarzy trochę mnie uspokoił.
"Jestem doktor Leigh, ale możesz mówić do mnie Estrella."
Spojrzałam na Estrellę i rozpoznałam jej głos; to ona wcześniej wspomniała o "ciąży". Próbowałam się uśmiechnąć, ale nie byłam pewna, czy mi się to udało.
Zanim zdążyłam coś powiedzieć, wtrąciła się młoda kobieta o rudych włosach: "Jesteś głodna?"
To ona była właścicielką drugiego głosu. Vicky.
Powoli pokręciłam głową. Na początku byłam głodna, ale teraz za bardzo martwiłam się tym, co podsłuchałam.
Czułam, jakby w moim żołądku zawiązał się supeł. Alfa z Drogomor kupił mnie jako służącą, a przynajmniej tak mówili. Jaką służącą… ?
"Biedna dziewczyna. Wyglądasz blado." Vicky usiadła obok mnie. "Ale nie martw się. Wszystko będzie dobrze. Estrella jest najlepszym lekarzem w naszej watasze" - próbowała mnie uspokoić.
"Och, zapomniałam się przedstawić" - dodała. "Jestem Vicky, siostra Talona."
Znałam jej imię z ich wcześniejszej rozmowy, ale byłam zaskoczona, gdy dowiedziałam się, że Vicky i Talon są rodzeństwem ze względu na ich różne osobowości. Vicky była bardzo uroczą dziewczyną i dość gadatliwą, podczas gdy Talon przez większość czasu był cichy.
"Cieszę się, że się obudziłaś, Rosalie." Estrella pomogła mi usiąść. "Chcę tylko szybko sprawdzić twoje parametry życiowe, jeśli to nie problem."
Gdy się do mnie zbliżyła, wzdrygnęłam się, a ona podniosła ręce, próbując pokazać, że nie ma złych zamiarów. Skinęłam jej głową. Nie widząc z mojej strony dalszych sprzeciwów, zaczęła mierzyć mi temperaturę.
Vicky patrzyła na mnie z łagodnym wyrazem twarzy, dotykając końca łóżka.
"Naprawdę musisz spróbować coś zjeść, Rosalie. Poczujesz się o wiele lepiej…"
Nie miałam apetytu, wciąż zastanawiając się, co ze mną zrobią, ale nie byłam pewna, co się stanie, jeśli jej nie posłucham.
"...Ale jeśli nie możesz teraz… po prostu daj mi znać, kiedy będziesz gotowa, a przyniosę ci jedzenie!" - dokończyła.
Spojrzałam na Vicky z wdzięcznością. Bogu dzięki, nie wydawała się zła z powodu mojego braku współpracy.
Spojrzałam w bok i zobaczyłam Talona. Stał oparty o ścianę ze skrzyżowanymi ramionami, ale jego oczy nigdy nie opuszczały tego, co robiła Estrella.
Napięcie w moim ciele zaczęło opadać i poczułam ulgę.
To były bezlitosne wilki z Drogomor, tak. Ale jak dotąd nie były dla mnie okropne. Zła reputacja tej watahy prawdopodobnie wynikała z plotek o ich złym Alfie…
"Ta sukienka jest na tobie piękna. Widać, że jest robiona ręcznie. Kto ją dla ciebie zrobił?"
Vicky zmieniła temat i z jakiegoś powodu czułam, że próbuje mnie rozweselić. Kiedy ostatni raz ktoś próbował mnie rozweselić?
"To był prezent od…"
Nie mogłam dokończyć, czując, jak znowu zaczynają mi napływać łzy do oczu.
"Vicky… Ona nie chce teraz rozmawiać. Nie przytłaczajmy jej wszystkiego naraz."
Talon w końcu się odezwał, patrząc na Vicky. Zawahała się przez sekundę i westchnęła, zanim uśmiechnęła się do mnie.
"On ma rację. Przepraszam, Rosalie. Musisz odpocząć…."
Mieli być zabójcami, więc dlaczego byli dla mnie tak mili?
Jednak wiedziałam, że nie mogę odpocząć.
"Czy mogę zapytać, jaką pracę mam wykonywać?"
Próbowałam zdjąć koc z ciała, powstrzymując ból podczas ruchu. Mój ojciec wziął pieniądze ich alfy i musiałam pracować, aby spłacić dług. Nie chciałam być służącą niebezpiecznego i brutalnego Alfy na zawsze.
Nikt mi nie odpowiedział, więc podniosłam wzrok.
Nagle wszyscy przestali rozmawiać. Estrella szybko skończyła sprawdzać moje parametry życiowe i odłożyła sprzęt, a Vicky zbliżyła się do Talona.
Vicky nagle wyglądała tak nieswojo. Jej radosna i szczęśliwa natura zniknęła, gdy zbliżyła się do Talona. Sam Talon stał wyprostowany, jak zawsze. Nawet Estrella, która do tej pory była zrelaksowana i beztroska, przybrała bardziej profesjonalny wygląd. Stała mocno, jakby czekała na kolejne polecenia.
Co się dzieje…?
Usłyszałam zbliżające się kroki. Dwie… może trzy osoby?
W słabo oświetlonym pokoju pojawiła się wysoka, ciemna postać.
Był gigantem o śniadej skórze i kruczoczarnych włosach. Jego linia szczęki była mocna i podkreślała męskość, którą emanował. Nigdy nie widziałam, żeby mężczyzna poruszał się w ten sposób, z gracją, ale z bezlitosnym błyskiem w pięknych oczach.
Był na drugim końcu pokoju, ale nawet otaczająca go aura pokazywała jego moc i przerażała mnie.
Spotkałam niebezpiecznych mężczyzn. Mój przybrany brat Derek, a nawet mój ojciec, zadawali mi ból przez całe życie… ale żaden z nich nie budził takiego przerażenia jak ten mężczyzna.
Spojrzał na mnie. Nie mogłam powstrzymać się od zauważenia, jak jego niebieskie oczy zdają się przeszywać moją duszę.
Łup, łup, łup.
Słyszałam, jak szybko bije moje serce.
Jak ktoś może być tak niebezpieczny, a jednocześnie… pociągający? Dlaczego czułam się do niego pociągana?
W momencie, gdy postawił stopę w pokoju, zrobiło się złowieszczo cicho. Tak cicho, że można było usłyszeć upadek szpilki.
Byłam tak urzeczona jego wyglądem, że dopiero po chwili zdałam sobie sprawę ze zmiany nastroju u innych wokół mnie. Vicky, Talon i Estrella mieli wzrok wbity w podłogę, a ich szyje były lekko zwrócone w jego stronę - powszechny przejaw uległości wśród wilków.
Tylko raz widziałam, żeby wilki zachowywały się w ten sposób, a było to w przypadku…
Dotarło to do mnie i poczułam, jak ogarnia mnie panika. To było jasne jak słońce, a ja byłam tak zaślepiona jego widokiem, że tego nie zauważyłam.
To on - Alfa z Drogomor!
















