**Z perspektywy Rosalie**
Rozległ się dźwięk trąb, a po uświęconych korytarzach poniosło się echo anielskiego chóru. Weszłam przez podwójne drzwi i skierowałam się prosto. Sala była pełna gapiów, a ścieżkę dla mnie wytyczały kolejne szeregi uzbrojonych strażników wszelkich kształtów, rozmiarów i gatunków, ubranych w takie same, wymyślne, całkowicie czarne mundury wojskowe. Dowódcy nosili czerwone
















