**Z perspektywy Rosalie**
– CHYBA SOBIE ŻARTUJECIE! – wykrzyknęłam z ekscytacją.
– Ależ nie, kochanie. Pomyśleliśmy, że spodoba ci się bardziej malownicza trasa. Podoba się? – wyszeptał mi do ucha Cassian, stojąc za mną i obejmując mnie w talii. Balthazar trzymał mnie za rękę, uśmiechając się od ucha do ucha.
– JASNE, ŻE TAK! – krzyknęłam i wręcz pobiegłam do powozu.
Przede mną stał wielki, złoty
















