„Kim ona jest?” zapytałam, czując jak łzy napływają mi do oczu. „Poznał ją na obozie treningowym Alfy” – powiedział. „Jest dla niego idealną kandydatką. Ostatniej nocy spadł śnieg, co oznacza, że jego wilk jest zadowolony z jego wyboru.” Moje serce zamarło, a łzy popłynęły po moich policzkach. Aleksander odebrał mi wczoraj niewinność, a teraz zamierza uczynić tę istotę w swoim biurze swoją Luną. **** Emily stała się pośmiewiskiem watahy w swoje osiemnaste urodziny i nigdy nie spodziewała się, że syn Alfy będzie jej przeznaczonym. Po nocy pełnej namiętnej miłości Emily dowiaduje się, że jej przeznaczony wybrał sobie inną. Ze złamanym sercem i upokorzona, znika z watahy. Teraz, pięć lat później, Emily jest szanowaną, wysoko postawioną wojowniczką w armii Króla Alfy. Kiedy jej najlepsza przyjaciółka zaprasza ją na wieczór z muzyką i śmiechem, nigdy nie spodziewa się, że wpadnie na swojego przeznaczonego. Czy jej przeznaczony zorientuje się, że to ona? Czy będzie za nią biegał, a przede wszystkim, czy Emily zdoła utrzymać swoje sekrety w tajemnicy? ****

Pierwszy Rozdział

Perspektywa Emily "Pro-o-o-szę, Emily!" Mila, moja najlepsza przyjaciółka, błagała przez łącze. "Naprawdę chcę iść!" "Nie stoję ci na drodze, Mila. Możesz iść i bawić się na balu w watasze," odpowiedziałam przez łącze. "Idź i baw się dobrze z Jaxem." Jax był partnerem Mili i, mimo że dobrze się dogadywaliśmy, zawsze czułam się jak piąte koło u wozu, przeszkadzając. "Ale wiesz, że to nie byłoby to samo, gdyby ciebie tam nie było!" Mila obraziła się, a jej głos zadrżał. "I jesteś mi to winna!" Westchnęłam, wiedziałam, że prędzej czy później wyciągnie kartę "jesteś mi winna", żeby zmusić mnie do pójścia. Jedynym powodem, dla którego byłam jej winna, było to, że musiałam spisać od niej zadanie domowe, kiedy skończyła mi się późna zmiana. Byłam tej nocy wyczerpana i nawet pominęłam kolację. "Więc spieniężasz przysługę, którą jestem ci winna?" warknęłam sfrustrowana. "Działa?" zapytała, chichocząc. Ucisnęłam nasadę nosa, kręcąc głową – ta moja przyjaciółka! Wiedziała dokładnie, jak mną manipulować, żebym się zgodziła! Mila i ja przyjaźnimy się od przedszkola, ale najlepszymi przyjaciółkami zostałyśmy dopiero niedawno. Była jedyną przyjaciółką, jaka mi została po moich urodzinach. Wewnętrznie westchnęłam, gdy łzy napłynęły mi do oczu. Straciłam wszystkich przyjaciół i szacunek watachy w jedną noc. "Jesteś najgorszą najlepszą przyjaciółką na świecie," warknęłam. "Wiesz o tym!" "Czy to znaczy, że rozważasz pójście?" zapytała, pełna nadziei. "Tak," odpowiedziałam kwaśno. "Ale nie zostanę długo. Mam trening rano!" Mila zapiszczała z radości przez łącze. "Zgoda!" powiedziała, wydając kolejny piskliwy dźwięk. "Do zobaczenia za chwilę!" "Cokolwiek!" powiedziałam, zamykając łącze i opadając na łóżko. Nie chodziło o to, że nie chciałam iść na bal watachy – uwielbiam tańczyć – po prostu czułam się trochę dziwnie, jakby coś miało się wydarzyć. Wiedziałam, że to nie może być mój wilk; nie miałam go, a moi rodzice, w tym Alfa Cole, wierzyli, że po prostu późno dojrzewam. Ja natomiast wierzyłam, że zostałam ukarana przez boginię i go nie dostanę. Westchnęłam, zamykając oczy. Chciałabym, żebym przemieniła się w moje urodziny. Chciałabym mieć wilka jak reszta członków watachy. Mogłam sobie tylko wyobrazić, jak piękna by była – duża i silna, a jej futro srebrne w pełni księżyca. Miałaby konkretne podejście i nie podporządkowałaby się nikomu, w tym Alfom. Ale to był tylko sen, a nie moja rzeczywistość. Moje myśli powędrowały do wszystkich możliwości posiadania wilka. Może wtedy watacha nie postrzegałaby mnie jako kogoś więcej niż tylko niedopasowaną osobę lub obciążenie. Może wtedy mogłabym ubiegać się o rangę Bety. Rozległo się pukanie do moich drzwi, a moje oczy otworzyły się szeroko. Nie pamiętałam, żebym zasnęła. Zdezorientowana skierowałam wzrok na budzik na moim biurku. 19:00. Moje oczy rozszerzyły się. Jestem spóźniona! "Emily?" Zza drzwi dobiegł zmartwiony głos Mili. "Jesteś tam?" "Tak," warknęłam, pocierając oczy i rzucając się do drzwi. Mila zmarszczyła brwi, a jej wzrok w milczeniu przesunął się po mnie. "Dlaczego nie jesteś ubrana i gotowa?" krzyknęła rozczarowana. "Przepraszam," wymamrotałam. "Zasnęłam." Mila przewróciła na mnie oczami i westchnęła. "Chodź," powiedziała, wciągając mnie z powrotem do pokoju. "Lepiej cię przygotujemy. Mamy tylko kilka minut, zanim będziemy musiały wyjść, bo inaczej się spóźnimy!" Wzrok Mili stał się szklisty – prawdopodobnie łączyła się z Jaxem, żeby powiedzieć mu, że znowu się spóźniam. Wzięłam głęboki oddech, chwyciłam ręcznik i pobiegłam do łazienki. Dziesięć minut później wróciłam do mojego pokoju. "Ubierz się," rozkazała Mila, podając mi krótką, obcisłą sukienkę. "Nie ma mowy, żebym to założyła!" warknęłam, wskazując na sukienkę. "Owszem, założysz!" powiedziała. "Ubieraj się! Mamy imprezę!" "To cholerny bal w watasze, Mila, a nie studniówka!" argumentowałam. "To nie jest zwykły bal w watasze, Emily," powiedziała stanowczo. "Nie wiesz, kto wrócił?" "Kto?" zapytałam, krzyżując ramiona na piersi. Czy coś przegapiłam? Mila westchnęła, spoglądając na mnie z irytacją, posadziła mnie na krześle i zaczęła suszyć mi włosy. "Alexander wrócił," powiedziała. Zamarłam na krześle, słysząc to imię. Alex, syn Alfy Cole'a, byłam w nim zakochana od kiedy pamiętam, podobnie jak każda inna niezwiązana wilczyca. On nigdy zdawał się mnie zauważać i zawsze miał na ramieniu najpiękniejsze lub najbardziej popularne wilczyce. To złamało mi serce, ale wierzyłam, że pewnego dnia w końcu mnie zauważy i zobaczy mnie taką, jaka jestem. Westchnęłam, przypominając sobie dzień, w którym Alex wyjechał na szkolenie dla Alf – to było dwa lata temu. Czułam się nieszczęśliwa i zapłakałam na śmierć. Byłam nawet zrozpaczona, kiedy dowiedziałam się, że nie wolno mu odwiedzać watachy w czasie świąt. "Kiedy wrócił?" zapytałam, czując, jak w gardle tworzy mi się guzek. "Dziś rano," odpowiedziała i złapała moje spojrzenie w lustrze. "To jest jego impreza powitalna, Em." Poczułam, jakby ktoś przewrócił mi żołądek do góry nogami. Minęły dwa lata. Do tego czasu Alex musiał znaleźć swoją partnerkę. Ale spójrz na mnie, ja nadal nie mam wilka. "Mila, chyba powinnam odpuścić sobie ten bal w watasze," powiedziałam powoli. Mila zmrużyła oczy. "Nie jesteś ciekawa, jak teraz wygląda?" zapytała, zdezorientowana. "Nie widzieliśmy go od dłuższego czasu! Musi wyglądać inaczej po tak intensywnym treningu w Obozie Alfa." "Tak, ale..." "Poza tym," przerwała mi Mila. "Alfa Cole zorganizował imprezę powitalną w nadziei, że Alexander znajdzie swoją przeznaczoną partnerkę. Ma wkrótce zostać Alfą, a bez partnerki nie może ubiegać się o tytuł Alfy." Zamilkłam. Nie nadawałam się na Lunę. Byłam ledwie wojowniczką i wiedziałam, że Alex potrzebuje pięknej i silnej Luny, która będzie rządzić u jego boku. Prawdopodobieństwo, że spełnię te kryteria, było niewielkie. "Daj spokój!" powiedziała Mila podekscytowana. "Będzie fajnie!" Pół godziny później byłam w pełni ubrana w czarną sukienkę, którą wybrała dla mnie Mila. "Chodźmy!" powiedziała, chwytając mnie za ramię i wyciągając z pokoju. To, co wydarzyło się na balu watachy, miało mnie prześladować do końca życia. ****

Odkryj więcej niesamowitych treści