*Elie*
Podróż do wyznaczonego punktu zrzutu upłynęła w milczeniu, przerywanym jedynie mruknięciem silnika pojazdu akademii i odległym wyciem w nocy. Siedziałam sztywno obok Kaela z założonymi rękami, podczas gdy on nie odrywał wzroku od okna, jakby liczył mijane drzewa. Nie żeby któremukolwiek z nas to w czymś pomogło.
Drzewa były sztuczne, ponieważ robili wszystko, co w ich mocy, abyśmy nie mieli
















