*Elie*
Jaxon… kręcił się blisko.
Nie wiem, czy to przez strach przed moją niemal-śmiercią, ale od tamtej nocy na Jałowych Pustkowiach był nieustannie obok.
Zbyt blisko.
Przywykłam już do tego, że rano pojawia się pod moimi drzwiami z koktajlem mlecznym, smoothie lub kawą – to stało się rutyną od tygodni. Ale teraz? Teraz czekał na mnie po każdej lekcji, odprowadzał mnie na lunch, pojawiał się w na
















