*Elie*
– Elie – powiedział Kael, a jego głos dotarł do mnie wyraźny i bliski. – Patrz na mnie.
– Patrzę – odparłam, choć moje oczy wciąż uciekały ku pierścieniowi, ku nikłemu światłu, które zaczęło gromadzić się pod moją piętą, jakby smakowało kształt mojej stopy.
– Zostań ze mną – powtórzył. – Tutaj. Właśnie tutaj.
Kallisto naparła na moje żebra. „Nie uciekamy przed kredą”, powiedziała. Brzmiała
















