*Elie*
Drzwi do pokoju Kaela zatrzasnęły się z cichym kliknięciem i zapadła głucha cisza.
Nie poruszyłam się. Kael również. Światło lampy rzeźbiło jego twarz w płaszczyzny, które znałam aż nazbyt dobrze – uparta linia ust, napięcie na skroniach i w ramionach, które nie było groźbą, a jedynie oznaką mężczyzny próbującego się nie rozpaść.
– Nie posłuchałaś mnie – powiedział w końcu. – Włamałaś się w
















