*Elie*
Tej nocy nie mogłam zasnąć. Więź brzęczała mi z tyłu głowy jak zakłócenia, niespokojna i natarczywa. Kael został po zajęciach na podsumowanie konklawe i nie odzywał się od kolacji. Powiedział, że znajdzie mnie później, ale słońce zaszło już dawno temu.
Włóczyłam się.
I przez jakiś okrutny lub przeznaczony zbieg okoliczności wylądowałam w miejscu, w którym nie powinno mnie być.
W gabinecie W
















