*Elie*
Obudził mnie cichy, natarczywy dotyk oddechu na obojczyku i palący żar pod skórą. Kael zasnął półleżąc, wtulony we mnie, z ramieniem owiniętym wokół mojej talii, jakby jego ciało złożyło obietnicę, zanim zdążył to zrobić umysł. Leżałam nieruchomo i liczyłam uderzenia serca — jego było miarowe; moje nie. Żar na moim gardle znów zapulsował, mały i uparty, jakby chciał mi przypomnieć, że jeszc
















