*Elie*
Nie uciekliśmy – przynajmniej nie od razu.
Dźwięk klucza przekręcanego w zamku był cichy, niemal wahliwy. Ale to wystarczyło. Moje ciało zesztywniało, serce waliło o żebra, jakby chciało przebić kości. Oczy Jaxona spotkały się z moimi, szerokie i pełne naglącej potrzeby.
– Czekaj, jeszcze chwilę – syknął.
Przycisnęłam dziennik Selene mocno do piersi; skóra oprawy była ciepła od moich dłoni,
















