*Elie*
Droga powrotna do domu Kaela upłynęła w milczeniu, a napięcie między nami było tak gęste, że można się było udusić.
Siedziałam sztywno na fotelu pasażera z założonymi rękami, obserwując rozmazujące się za oknem drzewa. Kael zaciskał dłonie na kierownicy tak mocno, że pobielały mu kłykcie, a jego szczęka drgała co kilka sekund, jakby zagryzał słowa, które cisnęły mu się na usta.
Dobrze. Niec
















