*Elie*
Łańcuchy obudziły mnie wcześniej niż krzyki.
Szarpnęły mocno, zmuszając mnie do gwałtownego wstania, gdy przez polanę przetoczył się dudniący odgłos butów. Pochodnia zgasła w deszczu iskier, a obóz, który jeszcze przed chwilą był cichy, eksplodował.
Sanguinarii. Ale nie ci od Balgore’a.
Wiedziałam to natychmiast – po sposobie, w jaki ich głosy szczekały krótkie rozkazy, po szczęku wyciągane
















