*Kael*
Poczułem krew, zanim ją zobaczyłem.
Była słaba — ledwie szept w zimnym nocnym powietrzu — ale uderzyła we mnie jak błyskawica. Metaliczna. Świeża. Zła. Zesztywniałem przed bramą dworu, wciąż ściskając bezwładne ciało Elie, której oddech był płytki przy moim gardle.
Straciła przytomność kilka minut temu. Środek uspokajający był silny, może silniejszy niż Z3. Czułem bicie jej serca, nitkowate
















