*Elie*
Drzwi znów zaszorowały o ziemię.
Drgnęłam, szarpiąc nadgarstkami za kajdany. Zabrzęczały, a moje żebra ścisnęła ta sama panika, która uderzała we mnie zawsze przed pojawieniem się Balgore’a. Ale to nie był on.
Zale wślizgnął się do środka niczym chłopiec skradający się tam, gdzie nie powinno go być. Miał zgarbione ramiona, a jego kroki były zbyt szybkie, jakby chciał wejść i wyjść, zanim kt
















