*Elie*
Dni zlewały się ze sobą, każdy wycięty według tego samego wzoru – trening, jedzenie, gdy o tym pamiętałam, próby snu i budzenie się z koszmarem o Równonocy.
Minęły dwa dni, odkąd ostatni raz ćwiczyliśmy z Vadą i Zharą.
To nie tak, że ich tam nie chciałam. Ich obecność była wręcz pewnego rodzaju tarczą. Ale Kael miał rację – cztery wilki wymykające się co noc w ten sam ciemny kąt pojawiłyby
















