*Kael*
— Teraz!
Nie wiedziałem, czy ten krzyk pochodził ode mnie, czy od Aethela, ale to nie miało znaczenia. Uderzyliśmy w obóz niczym ostrze rozdzierające tkaninę.
Wypadłem z lasu jako pierwszy. Aethel drapał mnie od środka tak mocno, że myślałem, iż moje żebra pękną, ale nie dbałem o to. Moje ciało rozmywało się na granicy przemiany — dłonie zmieniały się w pazury, kręgosłup falował. Pragnąłem
















