*Elie*
Vada obejrzała się przez ramię, wykonała krótki ruch dłonią i siedzenie zmieniło się w coś bardziej celowego. Pojawiły się książki — nie do czytania, ale by służyć jako obciążniki dla transparentów.
Telefony rozbłysły od wiadomości. Zharra znów osunęła się pod ścianę, zamknęła oczy i położyła dłoń na kamieniu między kolanami.
Szepty rozchodziły się niczym fala odpływu. Więzienie. Spętanie.
















