*Elie*
— Nie, wcale nie jest w porządku.
Słowa były ciche, ostre i złowieszcze.
Zesztywniałam, a w żołądku poczułam ucisk. Powoli się odwróciłam i napotkałam wściekłe, lodowatobłękitne spojrzenie Kaela.
Jasna cholera.
Całe jego ciało było napięte, dłonie zacisnął w pięści, a mięsień szczęki drgał w sposób, który sprawił, że mój puls przyspieszył z niepokoju. Wyglądał, jakby ledwo nad sobą panował,
















