*Elie*
Powietrze w archiwum wydawało się gęstsze niż powinno, jakby same ściany próbowały wstrzymać oddech. Drobinki kurzu unosiły się w cienkich pasmach światła z wąskich, wysoko umieszczonych okien, zamieniając zapieczętowany pokój w dziwnego rodzaju grobowiec.
Moje dłonie wciąż mrowiły w miejscu, gdzie runa wypaliła się na mojej skórze, a serce nie uspokoiło się, odkąd głos Selene przebrzmiał p
















